Jeźdźcy z Mikołowa. Poznajemy rugby na wózkach!

21.04.2014
Jeżeli zapytalibyście kogoś na Śląsku czy zna miejscowe drużyny rugby, pewnie wymieniliby Czarnych z Bytomia albo może zespół z Rudy Śląskiej. O mikołowskiej drużynie nikt by nie wspomniał...
jezdzcy.pl
Jeźdźcy, bo tak nazywa się drużyna z Mikołowa, grają w rugby na wózkach. Można by pomyśleć, iż jest to dyscyplina dość niszowa w Polsce. Tu znów rozminęlibyśmy się z prawdą. W Polsce sport ten jest dość dobrze rozwinięty, jest własna liga, organizowane są międzynarodowe turnieje, a nawet szkolenia dla innych krajów poznających dopiero ten sport. Także sama drużyna z Mikołowa ma się czym pochwalić. Występuje w pierwszej lidze. W 2012 roku udało im się stworzyć Integracyjny Klub Sportowy Jeźdźcy z siedzibą w Mikołowie, który rozwija się dynamicznie. W szeregach zespołu znajdują się m.in. trener oraz zawodnicy z reprezentacji Polski, sędzia międzynarodowy oraz klasyfikator krajowy.
 
Jeźdźcy starają się propagować sport wśród osób niepełnosprawnych jako świetną formę rehabilitacji. – To dzięki nim w 2010 roku pierwszy raz zetknęłam się z rugby na wózkach. Zostałam zaproszona na turniej Riders’ Cup zorganizowany przez Jeźdźców w Zabrzu. Był to dzień, w którym słowo niepełnosprawny nabrało dla mnie zupełnie innego znaczenia. Wcześniej moja wiedza na ten temat była równa zeru, a wyobrażenia jak się okazało mylne. Byłam pod ogromnym wrażeniem tego, co zobaczyłam, a właściwie również tego, co usłyszałam. Pędzące pancerne wehikuły z ogromną siłą uderzające w wózek przeciwnika, zawodnicy zaliczający wywrotki, wszechobecny huk, gwizdy sędziów i wrzask ludzi dopingujących drużyny. Emocje towarzyszące rywalizacji kipiały wprost z parkietu i zarażały wszystkich dookoła – opowiada członkini staffu, Katarzyna Bujnicka.

Jako, że o rugby na wózkach informacje nie pojawiają w mediach zbyt często, należałoby przybliżyć nieco zasady tej dyscypliny. To sport paraolimpijski, mieszany (kobiet i mężczyzn), który łączy w sobie zasady koszykówki, hokeja, rugby oraz piłki ręcznej. Choć brzmi to dość skomplikowanie, to zasada jest prosta. Gra składa się z czterech kwart po osiem minut każda i polega na przeniesieniu piłki, podobnej do siatkowej, przez linię bramkową przeciwnika. Obie drużyny wystawiają po czterech zawodników. Podczas meczu, co 10 sekund, muszą oni wykonać kozioł lub podać piłkę.

To sport bardzo dynamiczny i kontaktowy, a taktyka ma tu ogromne znaczenie. Został on stworzony dla tetraplegików, czyli osób z porażeniem czterokończynowym. Co oznacza, że ich ręce i nogi nie pracują w sposób sprawny, brak u nich także stabilizacji tułowia. Spowodowane jest to najczęściej przerwaniem rdzenia kręgowego w odcinku szyjnym na skutek wypadku. Zawodnicy poruszają się na specjalnych, metalowych wózkach. Za pomocą nich mogą się blokować, jakikolwiek inny kontakt między graczami jest karany. Do wózków przypięci są specjalnymi pasami, które ułatwiają stabilizację i zapobiegają ewentualnemu wypadnięciu podczas zderzenia. Na ręce zakładają gumowe rękawice, które smarują specjalnym klejem, aby łatwiej im było utrzymać piłkę i napędzać wózek.

Drużyna Jeźdźców chciałaby dać ludziom możliwość bliższego przyjrzenia się uprawianej przez nich dyscyplinie. Dlatego od roku 2007 organizują swój własny turniej Riders’ Cup, na którym pojawiają się nie tylko polskie, ale również zagraniczne drużyny. Wiąże się to ze sporym przedsięwzięciem logistycznym, jak i dużymi nakładami finansowymi. Niestety, przez dwa ostatnie lata nie udało się pozyskać sponsorów i turniej się nie odbył...

Jednakże koniec roku 2013 zakończył się dla Jeźdźców bardzo pozytywnie. Brali oni udział w projekcie Betterment podczas konferencji WUD Silesia. Zaowocowało to długofalową współpracą z pracownikami firmy Future Proccesing, którzy pomagają im w realizacji projektu-marzenia – zorganizowaniu turnieju Riders’ Cup 2014. Hasło, które będzie im towarzyszyć to „TEAM WORK MAKES THE DREAM WORK”.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również