"Jeszcze nie zagrałem w Gliwicach przy pełnym stadionie"
29.03.2013
Piast Gliwice wygrał ostatnio dwa mecze z rzędu, choć zwłaszcza ten ostatni z Lechią Gdańsk, bardzo szczęśliwie. Dzięki temu beniaminkowi brakuje już tylko trzech punktów do strefy pucharowej. - Puchary znalazły się w naszym zasięgu. W tej sytuacji najlepsze będzie skupienie się na każdym kolejnym meczu i jeśli da nam to miejsce na "pudle", to wtedy się będziemy martwić. Temat pucharów pojawia się w szatni, ale tylko w żartach. Wszyscy jesteśmy jednak ambitnymi ludźmi i każdemu pewnie taki temat w głowie świta - przyznaje Zbozień.
Ambitne podejście to jedno, ale czy gliwiczanom starczy umiejętności, by walczyć o czołówkę? - Nie powiem, że jestem tego pewien, ale myślę, że pokazując maksimum możliwości, możemy podołać. Inna sprawa, że ostatnio mamy trochę szczęścia, które pomaga nam choćby grać na zero z tyłu. Chociaż gdybyśmy bazowali na samym szczęściu, to do niczego byśmy nie doszli - zaznacza.
Spory udział w graniu na zero z tyłu ma też bramkarz Dariusz Trela. - To już jego druga runda na bardzo wysokim poziomie, potwierdza swoją klasę. Nawet jak rywali wychodzi z nim oko w oko, to nie panikuje, a przy tym ma szczęście, bo gdy rękoma wybronić już się nie da, zawsze jeszcze nogę wystawi. Piwo po sezonie na pewno mu się zatem należy. I to nie jedno, ale cała skrzynka. Tylko nie wiem, czy lubi... No, nic. Jak będzie chciał czekoladę, to dostanie czekoladę - uśmiecha się prawy obrońca "Piastunek".
Przy Okrzei byłoby sielankowo, gdyby nie jeden problem - frekwencja na stadionie. - Nie ma co ukrywać, że ta obecna martwi. Zwłaszcza, że sam jeszcze nigdy przy pełnych trybunach w Gliwicach nie zagrałem. Szkoda, bo obiekt mamy piękny, a kibice potrafią stworzyć świetną atmosferę. Kiedy po udanym zagraniu nagrodzą brawami, przez moment czuję się niezniszczalny - kończy rozmowę z dziennikiem "Sport", Damian Zbozień.
Ambitne podejście to jedno, ale czy gliwiczanom starczy umiejętności, by walczyć o czołówkę? - Nie powiem, że jestem tego pewien, ale myślę, że pokazując maksimum możliwości, możemy podołać. Inna sprawa, że ostatnio mamy trochę szczęścia, które pomaga nam choćby grać na zero z tyłu. Chociaż gdybyśmy bazowali na samym szczęściu, to do niczego byśmy nie doszli - zaznacza.
Spory udział w graniu na zero z tyłu ma też bramkarz Dariusz Trela. - To już jego druga runda na bardzo wysokim poziomie, potwierdza swoją klasę. Nawet jak rywali wychodzi z nim oko w oko, to nie panikuje, a przy tym ma szczęście, bo gdy rękoma wybronić już się nie da, zawsze jeszcze nogę wystawi. Piwo po sezonie na pewno mu się zatem należy. I to nie jedno, ale cała skrzynka. Tylko nie wiem, czy lubi... No, nic. Jak będzie chciał czekoladę, to dostanie czekoladę - uśmiecha się prawy obrońca "Piastunek".
Przy Okrzei byłoby sielankowo, gdyby nie jeden problem - frekwencja na stadionie. - Nie ma co ukrywać, że ta obecna martwi. Zwłaszcza, że sam jeszcze nigdy przy pełnych trybunach w Gliwicach nie zagrałem. Szkoda, bo obiekt mamy piękny, a kibice potrafią stworzyć świetną atmosferę. Kiedy po udanym zagraniu nagrodzą brawami, przez moment czuję się niezniszczalny - kończy rozmowę z dziennikiem "Sport", Damian Zbozień.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów