Jeszcze nie wszystko stracone

29.11.2016
Przed GKS-em 1962 Jastrzębie jedno z najważniejszych spotkań ostatnich lat. Porażka w pierwszym meczu na własnym stadionie z Wigrami Suwałki znacznie zmniejszyła szanse na awans trzecioligowca do półfinału Pucharu Polski. Jednak droga ta nie została zamknięta całkowicie, ale żeby osiągnąć cel jastrzębianie będą musieli wznieść się na wyżyny swoich umiejętności.
Rafał Rusek/Press Focus
W przypadku awansu do półfinału piłkarze GKS-u Jastrzębie powtórzyli by jeden z największych sukcesów klubu sprzed czterdziestu lat. Ówczesna GieKSa doszła właśnie do półfinału pucharowych rozgrywek, eliminując po drodze między innymi Wisłę Kraków oraz Legię Warszawa, odpadając dopiero po przegranym 3:2 spotkaniu z naszpikowaną gwiazdami polskiej piłki Stalą Mielec.

Jednak zadanie to delikatnie mówiąc nie będzie należeć do łatwych. Po przegranej w pierwszym meczu przy Harcerskiej 2:1 jastrzębianie znacznie przymknęli sobie furtkę do półfinału. Pomimo gry z przewagą jednego zawodnika gospodarze nie potrafili wykorzystać nadarzającej się okazji. Aby myśleć o grze w kolejnej rundzie zawodnicy z Jastrzębia w Suwałkach muszą zdobyć minimum dwa gole - zadanie trudne, ale nie niewykonalne. W takie scenariusz wierzy również szkoleniowiec jastrzębian  - Jestem umiarkowanym optymistą. Uważam, że jest szansa i Wigry są w naszym zasięgu. Jeśli mecz będzie z dwóch stron otwarty, to liczymy na to, że to my po meczu będziemy się cieszyć - mówi przed tym spotkaniem Jarosław Skrobacz.

Za GKS-em runda jesienna trzecioligowych rozgrywek, w których jastrzębianie są niekwestionowanym liderem i faworytem do awansu. W siedemnastu spotkaniach tylko raz zaznali goryczy porażki. Zaś Wigry Suwałki w ostatnich meczach prezentują coraz wyższą formę. Zespół prowadzony przez trenera Dominika Nowaka wygrał trzy spotkania ligowe z rzędu - pokonują u siebie Stomil Olsztyn w stosunku 2:1 oraz GKS Katowice 3:2, a na wyjeździe w pokonanym polu po szalonym meczu  został Znicz Pruszków 5:4. 

Optymizmem kibiców GKS-u napawa również fakt, że w porównaniu z pierwszym spotkaniem - kiedy to nie mogło wystąpić kilku kontuzjowanych oraz zawieszonych za kartki zawodników "Żółto-Zielono-Czarnych" - teraz trener Skrobacz ma do wyboru prawie wszystkich zawodników. 

Z pozytywnym nastawieniem do zbliżającego się ostatniego w tym roku pojedynku GKS-u Jastrzębie podchodzi również jeden z zawodników drużyny Piotr Pacholski - Już nie raz udowodniliśmy, że potrafimy grać z rywalami z wyższej półki. Lubimy być w roli kopciuszka i na pewno bym nas nie skreślał po tym pierwszym meczu. W środę damy z siebie 100% i jak dla mnie sprawa awansu jest otwarta. Jeśli Wigry zagrają opieszale, jak momentami bywało w Jastrzębiu, to może być niespodzianka, czego sobie i drużynie bardzo bym życzył.
autor: MG

Przeczytaj również