"Jestem „zdołowany” i muszę sobie wszystko poukładać w głowie…"
Po ostatnich wydarzeniach w Bytomiu, gdzie nie udało się utrzymać I ligi i Polonia zalicza drugi z rzędu spadek do niższej klasy rozgrywkowej, Jacek Trzeciak nie może dojść do siebie. - Jestem „zdołowany” i staram się wszystko poukładać w głowie. Trzeba wszystko przemyśleć i przeanalizować cały ten sezon, całą rundę… - mówi ikona Polonii.
Już po wakacjach bytomian czekają rozgrywki II ligi i walka o jak najszybszy powrót na zaplecze ekstraklasy. „Trzeci” jednak presji się nie boi. - Od kiedy jestem w Polonii to zawsze o coś walczymy. Czy to awans, baraże, utrzymanie… Wiecznie o coś walka i to do ostatniego meczu. Jeszcze nie było tak, że na przykład na dwie kolejki przed końcem rozgrywek byliśmy pewni swojego celu - mówi Trzeciak.
- Jestem już do tego przyzwyczajony. Zresztą, chyba tak już będzie do moich ostatnich dni, tutaj w Bytomiu - uśmiecha się były pomocnik, o którym mówiło się ostatnio, że wkrótce opuści Polonię. Sam zainteresowany stwierdza, że mijają się one z prawdą. - Nie wypada, bym odszedł - mówi Trzeciak mając na myśli trudną sytuację Polonii.
Doniesienia te związane były jednak z wymogiem, aby były piłkarz przez minimum dwa sezony poprowadził samodzielnie drużynę w niższej klasie rozgrywkowej. Teraz taka liga będzie w Bytomiu. Jacek Trzeciak zapytany czy podjąłby się poprowadzenia Polonii w walce o powrót do I ligi stanowczo jednak ucina sprawę.
- Takiego tematu nie ma, nie było i ja nic takiego nawet nie rozważam. W tej chwili jestem lojalnym współpracownikiem trenera Fornalaka, jego pomagierem i niech tak zostanie. Skupiamy się na niesamowicie ważnym meczu, tym ostatnim spotkaniu sezonu. Po nim być może będę wiedział coś więcej, będę nieco mądrzejszy, bo wtedy zaczną zapadać decyzje - ucina Trzeciak.