Jest alternatywa dla Araka - Visniakovs wraca na Cichą

25.08.2016
Łotysz Eduars Visniakovs przechodzi badania medyczne w chorzowskim Ruchu i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zostanie wypożyczony z belgijskiego KVC Westerlo.
Rafał Rusek/PressFocus
Jeszcze po ubiegłotygodniowym meczu z Cracovią trener Waldemar Fornalik chwaląc za postawę w tym spotkaniu Jakuba Araka przyznawał, że potrzebuje konkurenta do walki o miejsce w składzie dla 21-letniego napastnika. Teraz szkoleniowiec "niebieskich" dostaje piłkarza z którym miał już okazję pracować, ale musi pomóc mu w odbudowie piłkarskiej formy.

Visniakovs grał już przy Cichej, zdobywając dla Ruchu 6 goli w 33 ligowych meczach. Latem ubiegłego roku, po niezłym starcie sezonu (3 gole w 6 meczach) 26-latek został sprzedany do belgijskiego KVC Westerlo za około pół miliona euro. Wydawało się, że "niebiescy" robią naprawdę dobry interes, bo sezon 2014/2015 popularny "Wiśnia" miał bardzo przeciętny. Solidną markę wyrobił sobie tak naprawdę rok wcześniej, w trakcie pierwszych miesięcy pobytu w Polsce ze sporą regularnością strzelając gole dla ekstraklasowego wówczas Widzewa Łódź. 

Po odejściu Visniakovsa do Belgii w roli napastnika Ruchu kapitalnie spisywał się Mariusz Stępiński. Teraz obaj zawodnicy znowu się mijają i pod nieobecność "Stępla"  to Łotysz ma być jednym z wyborów w ataku dla trenera Waldemara Fornalika.

Jak wyglądał ostatni sezon w wykonaniu Visniakovsa? W pierwszej połowie tego roku niemal nie pojawiał się w składzie przedostatniej drużyny w tabeli Jupiler League, a ostatni raz z ligową piłką miał styczność w końcówce stycznia, kiedy zaliczył 5-minutowy epizod w starciu z Zulte Waregem. Jesienią grał bardziej regularnie. Do końca ubiegłego roku zagrał w 14 meczach belgijskiej Ekstraklasy, w ciągu 558. minut dwukrotnie wpisując się na listę strzelców. W międzyczasie był też powoływany do reprezentacji swojego kraju dla której zagrał w tym okresie 3 spotkania.

Ruch ma wypożyczyć Eduardsa Visniakovsa na rok. Kontrakt Łotysza z KVC Westerlo wygasa z końcem sezonu 2016/17.
autor: ŁM

Przeczytaj również