"Jeśli poczuję, że odstaję, nie nadążam, to się pożegnam"
08.05.2011
Kwiatów nie było. Satysfakcji z końcowego gwizdka również zabrakło. Ruch zremisował z Zagłębiem, a wynik 2-2 i tak był lepszy niż gra "Niebieskich". - Spodziewałem się lepszego spotkania. Szczególnie w swoim wydaniu. Nie jestem zadowolony z tego, co pokazałem - przyznał samokrytycznie Malinowski.
Kibice długimi momentami ziewali znudzeni. - Nawet w tej "mizerii" udało się jednak objąć prowadzenie. Rywal dwukrotnie nas doszedł. Powiem szczerze, że jestem zadowolony z remisu - stwierdził 35-latek, który całą drugą połowę rozegrał na środku obrony. Po raz ostatni w ekstraklasie na tej pozycji wystąpił w... ubiegłym sezonie, jako zawodnik Odry Wodzisław.
- Dawno to było, ale skoro trener tak zarządził... Nie była to dla mnie nowinka - wzruszył ramionami Malinowski. I choć drużyna straciła dwie bramki, to żadna z nich nie obciążała jego konta. Inna sprawa, że "Niebiescy" dotąd uchodzili za bardzo solidnych w defensywie.
- Umówmy się, że nawet najlepsze drużyny tracą bramki, więc dlaczego Ruch miałby od tego się uchronić. Inna sprawa, że naszym celem numer jeden w każdym meczu jest to, by gola nie stracić, bo w ataku mamy czym ukłuć - stwierdził Malinowski, co mecz z Zagłębiem udowodnił.
Na koniec rozmowy zadaliśmy pytanie, czy zawodnik Ruchu ma ambicje, by dociągnąć do 400. meczu w ekstraklasie? - Gorszym można się nie czuć, ale musi być ktoś, kto sądzi podobnie i będzie cię chciał zatrudniać. Jeśli poczuję, że odstaję, nie nadążam, to sam się pożegnam - odpowiedział "Malina".
Kibice długimi momentami ziewali znudzeni. - Nawet w tej "mizerii" udało się jednak objąć prowadzenie. Rywal dwukrotnie nas doszedł. Powiem szczerze, że jestem zadowolony z remisu - stwierdził 35-latek, który całą drugą połowę rozegrał na środku obrony. Po raz ostatni w ekstraklasie na tej pozycji wystąpił w... ubiegłym sezonie, jako zawodnik Odry Wodzisław.
- Dawno to było, ale skoro trener tak zarządził... Nie była to dla mnie nowinka - wzruszył ramionami Malinowski. I choć drużyna straciła dwie bramki, to żadna z nich nie obciążała jego konta. Inna sprawa, że "Niebiescy" dotąd uchodzili za bardzo solidnych w defensywie.
- Umówmy się, że nawet najlepsze drużyny tracą bramki, więc dlaczego Ruch miałby od tego się uchronić. Inna sprawa, że naszym celem numer jeden w każdym meczu jest to, by gola nie stracić, bo w ataku mamy czym ukłuć - stwierdził Malinowski, co mecz z Zagłębiem udowodnił.
Na koniec rozmowy zadaliśmy pytanie, czy zawodnik Ruchu ma ambicje, by dociągnąć do 400. meczu w ekstraklasie? - Gorszym można się nie czuć, ale musi być ktoś, kto sądzi podobnie i będzie cię chciał zatrudniać. Jeśli poczuję, że odstaję, nie nadążam, to sam się pożegnam - odpowiedział "Malina".
Polecane
Ekstraklasa