Jeśli nie przyjdzie nowy sponsor, to drużyna Ruchu się rozpadnie

21.05.2009
- Dałem znać mojemu menedżerowi, że może szukać mi nowego klubu. Moje dni w Ruchu chylą się ku końcowi - oznajmia Marcin Nowacki, a w podobnym tonie mówią inni podstawowi zawodnicy.
Przy obecnej sytuacji finansowej "Niebieskich" wątpliwe, aby w Chorzowie pozostali tacy piłkarze jak Krzysztof Pilarz, Rafał Grodzicki, Tomasz Brzyski, czy cytowany Nowacki. - Przyszliśmy półtora roku temu na Cichą. Jeśli klubu nie stać na wywiązanie się z naszych kontraktów, to trzeba szukać nowych pracodawców. To jest ekstraklasa - zauważa "Mały", który akurat nie był ostatnio w najlepszej formie. Tacy gracze jak Grzegorz Baran nie powinni za to narzekać na brak ofert.

- Nie wiadomo co z tą drużyną będzie. Sądzę, że wszystko wyjaśni się w lipcu i sierpniu. Na razie to wróżenie z fusów, jedna wielka zagadka - stwierdza kapitan Wojciech Grzyb. On marzył o tym, aby karierę zakończyć w Ruchu. Jego koledzy zastanawiają się z kolei jak odejść. Niektórzy z nich mają klauzule odstępnego w swoich kontraktach. - Moja wynosi 300 tysięcy złotych. Nie jest wysoka - wskazuje Rafał Grodzicki.

- Tak naprawdę to nie ode mnie zależy, czy zostanę, albo czy przyjdzie nowy sponsor. To raczej pytania do pana Mariusza Klimka. Na razie chcę pomóc drużynie na finiszu sezonu. Jeśli nic się nie zmieni, to zamknę przygodę z Ruchem. Była ona fajna, choć mieliśmy większe aspiracje - przyznaje Nowacki.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również