Jeśli Kamil Wilczek z Jagiellonią zagra to w... masce

22.10.2014
W marcu tego roku, gdy Piast podejmował w Gliwicach Legię, Kamil Wilczek stracił ząb. W sobotę doznał jeszcze poważniejszego urazu złamania nosa. Ta sytuacja mocno zirytowała napastnika gliwiczan.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Piłkarze Śląska napastnika gliwickiego zespołu nie oszczędzali. W końcu poważny uraz Kamila Wilczka stał się faktem. – Walki się nie boję, ale najdziwniejsze jest to, że większości tych zdarzeń sędziowie jakoś nie widzą. Dostaję w twarz i nie ma nawet faulu. To nie pierwszy raz, gdy arbiter puszcza grę, gdy jestem ewidentnie faulowany – mówi sam zainteresowany.

Czy zagra przeciwko Jagiellonii Białystok w sobotnie popołudnie w meczu 13. kolejki T-Mobile Ekstraklasy? – Muszę w błyskawicznym tempie zrobić sobie maskę, inaczej nie zagram – zaznacza Wilczek.

Kontuzja napastnika to spore zmartwienie dla trenera Piasta, Angela Pereza Garcii. Wciąż nie w pełni sił jest Wojciech Kędziora. W kadrze pozostaje więc tylko dwóch napastników – Ruben Jurado oraz Dawid Janczyk. 
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również