"Jeśli będzie trzeba, to w worku pokutnym pójdę do Warszawy"

23.11.2011
- Ten obiekt nie ma żadnych widoków na przyszłość. A bez stadionu nie ma szans na rozwój i budowę silnego zespołu - mówi Dariusz Smagorowicz, właściciel większościowego pakietu akcji Ruchu.
Stadion przy Cichej jest obecnie największym problemem Ruchu. Wątpliwe jest, by chorzowski obiekt miał szanse na otrzymanie licencji na grę w ekstraklasie w przyszłym sezonie. W sondzie przeprowadzonej na stronie niebiescy.pl kibice za problemy z infrastrukturą obarczają w równym stopniu władze miejskie oraz działaczy.

- Obarczanie winą działaczy klubowych, że nie budują stadionu, to coś nie tak - kręci głową Smagorowicz, który przypomina, że w innych miastach to nie kluby budują nowoczesne obiekty. - Nawet historia przypomina, że Colosseum nie wybudowali właściciele gladiatorów, a władcy regionów - dodaje.

Władze klubu chciałby też, aby miasto bardziej wspierało klub. - Łatwiej byłoby nam działać i z pewnością więcej byśmy osiągnęli, gdybyśmy byli tak dopieszczani jak miasta ościenne - mówi Miłosz Stawecki. - Mam również uwagę do kibiców, którzy nie wspierają nas swoją obecnością na stadionie, na miarę naszych megamotywujących działań. Na miarę naszej oferty i działań marketingowych - twierdzi Janusz Paterman.

Białej flagi jednak nikt nie wywiesza. - Jeśli będzie trzeba, to w worku pokutnym pójdę do Warszawy, by wydrzeć dla Ruchu licencję. Zrobimy wszystko, by klub ją otrzymał - zapewnia Smagorowicz.
źródło: SPORT

Przeczytaj również