Jerzy Brzęczek: Takiej postawy Ruchu i tak nie spodziewano się

25.03.2014
Dwa remisy i dwie porażki – tak przedstawia się dorobek śląskich zespołów w 27. kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Do „naszych” wyników odnosi się komentarzem były reprezentant Polski, Jerzy Brzęczek.
Norbert Barczyk/Pressfocus
To była prawdziwie piłkarska niedziela z punktu widzenia kibiców w naszym województwie. O punkty rywalizowały wówczas aż trzy drużyny, dwie ze skutkiem niezłym. Tak z całą pewnością mówić można o remisie Górnika Zabrze we Wrocławiu. – Z przebiegu gry Śląsk był zespołem lepszym, dlatego też w Zabrzu powinni być zadowoleni z jednego punktu. Zdobycz na wyjeździe, z trudnym przeciwnikiem, to na pewno punkt dla Górnika ważny – tłumaczy aktualnie szkoleniowiec II-ligowego Rakowa Częstochowa.

Z identycznym efektem przeciwko Cracovii walczyli „Górale”. – Typowałem takie rozstrzygnięcie w Bielsku-Białej. Goście prowadzili 1-0, ale nie zdołali ostatecznie udowodnić swojej wyższości. Oba zespoły punktów na tym etapie rozgrywek bardzo potrzebują, zatem trudno uznać remis za satysfakcjonujący tak z punktu widzenia Podbeskidzia, jak i gości z Krakowa – mówi Jerzy Brzęczek.

Nie powiodło się w niedzielę jedynie Ruchowi Chorzów. „Niebiescy” przegrali w Szczecinie w meczu drużyn pewnych gry w grupie mistrzowskiej T-Mobile Ekstraklasy. – Wynik potwierdza dobrą grę Pogoni Szczecin w całym sezonie. To jedno z bardziej pozytywnych zaskoczeń. Drużyna świetnie się prezentuje, zdobywa punkty i widać, że trener Wdowczyk wykonał tam właściwą pracę – chwali drużynę ze Szczecina nasz rozmówca, który jednocześnie pozytywnie wypowiada się o piłkarzach Ruchu. – Postawa Ruchu to także niespodzianka. Nikt się nie spodziewał, że ten zespół zgromadzi tyle punktów i zacznie się mówić o grze o puchary. Teraz przytrafiła się Ruchowi druga porażka z rzędu, ale wcześniejsza seria sześciu zwycięstw musi robić wrażenie. Ruch nie ma aż takiego potencjału, by być w ścisłej czołówce ligi. Trener Jan Kocian wprowadza młodzież odważnie, w drużynie jest dobra atmosfera i to przekłada się na rezultaty chorzowian – dodaje Brzęczek.

Zgodnie z oczekiwaniami stołecznej Legii nie sprostał Piast Gliwice, choć podopieczni Marcina Brosza wysoko zawiesili poprzeczkę mistrzom Polski, a gola decydującego o sukcesie warszawian stracili dopiero w doliczonym czasie gry. – Szczęśliwe zwycięstwo Legii, ale tak w piłce jest. Często takie wygrane prowadzą później do sukcesów. Piast prowadził, walczył i taka porażka gospodarzy meczu na pewno boli – zauważa były reprezentacyjny pomocnik.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również