Jerzy Brzęczek pozostanie w Rakowie aż zbuduje porządny klub
09.03.2010
Brzęczek rzucił się na głęboką wodę. Do tej pory nie pracował samodzielnie w roli szkoleniowca. Teraz jego zadaniem będzie utrzymanie Rakowa w II lidze. Do dyspozycji ma piłkarzy w większości młodych, niedoświadczonych. A przy tym wszystkim nie ma komfortu pracy. Nad częstochowianami wisi gilotyna.
- Na szczęście z większością wierzycieli jesteśmy już dogadani. Zaczyna się tworzyć grupa, która będzie mieć bardzo konkretne zadanie: stworzyć porządny klub. Wspomagają nas też ludzie, którzy są troszeczkę "z boku". Nie może powtórzyć się historia z ostatniej dekady, kiedy została ogłoszona upadłość - podkreśla Brzęczek, który wraz z Krzysztofem Kołaczykiem (innym wychowankiem Rakowa, który zrobił "karierę") postawił klub na nogi.
Gdy stało się jasne, że Raków przystąpi do rundy rewanżowej w II lidze, trzeba było rozwiązać jeszcze jeden problem. Klub nie zatrudniał szkoleniowca... Został nim właśnie "Brzękol". - Nie mam doświadczenia, już pewnie teraz popełniam błędy, ale staram się wszystko na bieżąco analizować. Będę wyciągał wnioski, słuchał uwag innych trenerów - zapewnia.
A czy zostanie trenerem II-ligowca na dłuższą metę? - Wszystko zależy od tego, jak się sprawdzę w tej roli. Jedno jest pewne: chcę zostać w procesie budowania tego klub. Nie po to zaangażowałem się w akcję ratowania piłki w Częstochowie, która trwała 5-6 miesięcy, żeby teraz szybko odejść - kończy Brzęczek.
- Na szczęście z większością wierzycieli jesteśmy już dogadani. Zaczyna się tworzyć grupa, która będzie mieć bardzo konkretne zadanie: stworzyć porządny klub. Wspomagają nas też ludzie, którzy są troszeczkę "z boku". Nie może powtórzyć się historia z ostatniej dekady, kiedy została ogłoszona upadłość - podkreśla Brzęczek, który wraz z Krzysztofem Kołaczykiem (innym wychowankiem Rakowa, który zrobił "karierę") postawił klub na nogi.
Gdy stało się jasne, że Raków przystąpi do rundy rewanżowej w II lidze, trzeba było rozwiązać jeszcze jeden problem. Klub nie zatrudniał szkoleniowca... Został nim właśnie "Brzękol". - Nie mam doświadczenia, już pewnie teraz popełniam błędy, ale staram się wszystko na bieżąco analizować. Będę wyciągał wnioski, słuchał uwag innych trenerów - zapewnia.
A czy zostanie trenerem II-ligowca na dłuższą metę? - Wszystko zależy od tego, jak się sprawdzę w tej roli. Jedno jest pewne: chcę zostać w procesie budowania tego klub. Nie po to zaangażowałem się w akcję ratowania piłki w Częstochowie, która trwała 5-6 miesięcy, żeby teraz szybko odejść - kończy Brzęczek.
Polecane
II liga