Jerzy Brzęczek postawił na trzech obrokrajowców i nie żałuje

05.10.2012
Śmiało można powiedzieć, że o jakości drużyny Rakowa Częstochowa jeszcze nigdy wcześniej w tak sporej mierze nie decydowali obcokrajowcy. Teraz jest ich trzech i wszyscy świetnie się wkomponowali.
Raków zajmuje po 10 kolejkach trzecie miejsce w II lidze. Spora w tym zasługa Nigeryjczyka Joshuy Baloguna oraz Brazylijczyków Daniela Junia da Luza Silvy i Diego da Costy Bezerry. - Ligowy futbol poznałem w Bełchatowie, ale występy w drużynie młodzieżowej to zupełnie inna bajka niż seniorska piłka. W Częstochowie nabieram doświadczenia, co na pewno nie jest łatwe - uśmiech się pochodzący z Lagos zawodnik. - Jest szybki, zwrotny, stąd sprawia obrońcom wiele problemów - podkreśla Piotr Maćkowiak, kierownik drużyny Rakowa.

Brazylijczycy wcześniej grali w IV-ligowej Concordii Piotrków Trybunalski. Zgodnie twierdzą, że między obiema ligami jest przepaść. - Tu gra się znacznie szybciej, na jeden, dwa kontakty. Jest mało czasu na zastanawianie się, co zrobić z piłką - zauważa Bezerra. - Raków ma swój styl. Trener Jerzy Brzęczek sporo czasu poświęca na odpowiednią realizację taktyki - dodaje.

Nie bez znaczenia dla trójki obcokrajowców jest fakt, że ich szkoleniowiec sporo osiągnął jako piłkarz. - To wiem z rozmów tych chłopaków. Mają świadomość, e ich opiekun to kapitan reprezentacji Polski, która na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie wywalczyła srebrny medal, a sportowe losy rzuciły go do Austrii i Izraela - przyznaje Maćkowiak.

Co jednak najważniejsze, całe trio dobrze czuje się już i w drużynie i w mieście. - Błyskawicznie znaleźli z nami wspólny język. Na początku przede wszystkim piłkarski - nie ukrywa Bartosz Soczyński, obrońca czętochowian. - Nie słyszałem, żeby narzekali na jakiekolwiek niedogodności. Są ludźmi otwartymi, którzy bardzo profesjonalnie podchodzą do swoich obowiązków - kończy Piotr Maćkowiak.
źródło: Sport

Przeczytaj również