Jerzy Brzęczek: Naszym celem jest utrzymanie w lidze

19.08.2013
Raków Częstochowa - po dobrym starcie - w ostatnich dwóch meczach doznał dwóch porażek. Nic dziwnego, że pod Jasną Górą nastroje trochę siadły. - O utrzymanie będzie ciężko do samego końca - twierdzi trener.
W sobotę częstochowianie ulegli na wyjeździe Chrobremu Głogów. -  Obejrzeliśmy dobre spotkanie z sytuacjami po obu stronach. Spoglądając na sytuację, w której straciliśmy jedynego gola, nie możemy być zadowoleni. Oczekiwaliśmy, że z Głogowa wywieziemy przynajmniej punkt. Piłkarzom nie można zarzucić braku zaangażowania, ale zabrakło rozwagi w momentach, w których zbyt łatwo traciliśmy piłkę. Po takich stratach musieliśmy dodatkowo więcej biegać. Przed nami jeszcze wiele spotkań, lecz na pewno musimy wyciągnąć wnioski, by być zespołem bardziej zdyscyplinowanym. I skuteczniejszym - ocenia Brzęczek.

Po udanym starcie w II lidze, Raków odegnał demony fatalnej wiosny. Teraz one jednak znów powróciły. - Naszym celem jest przede wszystkim utrzymanie w lidze. Zdajemy sobie sprawę , że o jego realizację będzie bardzo ciężko do samego końca. Najpierw dwa razy wygraliśmy, teraz przydarzyły się dwie porażki z rzędu, ale taka jest liga. Będzie przynosiła wiele niespodzianek, bo jest wyrównana. Przegraliśmy z zespołem, który jest dla mnie jednym z kandydatów do awansu, dlatego, oceniając grę, nie mamy się czego wstydzić - dodaje.

Co zrozumiałe, pretensji do swoich zawodników nie miał też Ireneusz Mamrot, trener zwycięzców. - W żadnym z dotychczasowych czterech spotkań mojej drużynie nie brakowało zaangażowania i realizacji założeń taktycznych. Twardo potrafimy się tego trzymać, co cieszy. Mam nadzieję, że nadal będzie to szło w tym kierunku. Mecz był żywy. Może w pierwszej połowie nie oglądaliśmy zbyt wielu sytuacji, ale nie zabrakło zaangażowania. Mogliśmy fajnie rozpocząć. Mateuszowi Janeczce zabrakło chyba tylko spokoju. Najbardziej szkoda sytuacji Łukasza Szczepaniaka, który wszystko zrobił dokładnie tak, jak trzeba. Tu zabrakło z kolei już tylko dwóch centymetrów. Bramka to rzeczywiście trochę szczęścia. Najważniejsze jednak, że Łukasz dobrze to wykończył - podkreśla trener Chrobrego.

- Raków nie przyjechał tu zremisować. Nie zawsze da się grać tak, jak się tego oczekuje. Nie każdy przeciwnik rywalizuje bowiem w ten sam sposób, dlatego niekiedy będzie trzeba cierpliwiej budować akcje. Póki co cieszymy się, że te dwa mecze w Głogowie stały na przyzwoitym poziomie, choć nie padło w nich wiele bramek.
źródło: Chrobry Głogów

Przeczytaj również