Jerzy Brzęczek: Na awans do I ligi jest za wcześnie
23.04.2013
W pewnym momencie wydawało się realne, że zespół spod Jasnej Góry dołączy do najściślejszej czołówki. Tak się jednak nie stało. - Wiadomo, że wszyscy mają w jakimś stopniu rozbudzone nadzieje, ale trzeba patrzeć obiektywnie, na jakim jesteśmy etapie. Trzeba nam czasu - twierdzi Brzęczek.
Wygląda na to, że spotkania z czołówką zweryfikowały siłę jego drużyny. - Z pierwszą trójką nie zdobyliśmy nawet punktu. W Rybniku - OK. Przegraliśmy wysoko i wynik może świadczyć o tym, że byliśmy tłem dla lidera, ale uważam, że byliśmy równorzędnym rywalem, tyle, że to Energetyk ROW strzelał bramki. Od Bytovii graliśmy zdecydowanie lepiej, zdobyliśmy nawet gola - w mojej ocenie prawidłowego - który jednak nie został uznany przez sędziego. Z Chojniczanką z kolei, do przerwy graliśmy bardzo dobrze, 30 sekund po niej bramkarz dostał czerwoną kartkę, a przeciwnik rzut karny. To są takie niuanse. Widać, czego nam jeszcze brakuje. Takiej kropki nad "i", zwanej boiskowym cwaniactwem - zauważa były gracz klubów austriackich.
Mimo to, Brzęczek nie ukrywa, że jest mocno rozczarowany początkiem rundy wiosennej w wykonaniu swojego zespołu. - Oczywiście, że jestem. Szczególnie patrząc na zdobycz punktową, która - biorąc pod uwagę naszą grę - powinna być większa. Raz jednak mamy więcej szczęścia, raz mniej, a to ma wpływ na to czy wygrasz czy nie - kończy Jerzy Brzęczek.
Wygląda na to, że spotkania z czołówką zweryfikowały siłę jego drużyny. - Z pierwszą trójką nie zdobyliśmy nawet punktu. W Rybniku - OK. Przegraliśmy wysoko i wynik może świadczyć o tym, że byliśmy tłem dla lidera, ale uważam, że byliśmy równorzędnym rywalem, tyle, że to Energetyk ROW strzelał bramki. Od Bytovii graliśmy zdecydowanie lepiej, zdobyliśmy nawet gola - w mojej ocenie prawidłowego - który jednak nie został uznany przez sędziego. Z Chojniczanką z kolei, do przerwy graliśmy bardzo dobrze, 30 sekund po niej bramkarz dostał czerwoną kartkę, a przeciwnik rzut karny. To są takie niuanse. Widać, czego nam jeszcze brakuje. Takiej kropki nad "i", zwanej boiskowym cwaniactwem - zauważa były gracz klubów austriackich.
Mimo to, Brzęczek nie ukrywa, że jest mocno rozczarowany początkiem rundy wiosennej w wykonaniu swojego zespołu. - Oczywiście, że jestem. Szczególnie patrząc na zdobycz punktową, która - biorąc pod uwagę naszą grę - powinna być większa. Raz jednak mamy więcej szczęścia, raz mniej, a to ma wpływ na to czy wygrasz czy nie - kończy Jerzy Brzęczek.
Polecane
II liga