Jego przygodę z Piastem uratowało przyjście trenera Fornalaka
10.04.2009
Im bliżej było końca rundy jesiennej, tym bardziej wydawało się, że dni Tomasza Podgórskiego są na Okrzei policzone. Wychowanek gliwiczan nie mieścił się bowiem w koncepcji Marka Wleciałowskiego. - Ale niedługo potem zespół przejął trener Dariusz Fornalak i wszystko momentalnie się zmieniło. Od nowego szkoleniowca usłyszałem, że jestem potrzebny tej drużynie - mówi sam zainteresowany.
Nie ukrywa jednak, że jeszcze za czasów Wleciałowskiego po głowie chodziły mu różne myśli. - Piast to mój klub. Jestem z nim związany, tak samo jak z całym miastem. W sytuacji, gdy poprzedni trener na mnie nie stawiał, zacząłem jednak przekonywać się do tego, że lepiej byłoby zmienić otoczenie. Całe szczęście, że poczekałem jeszcze trochę. Opłaciło się - podkreśla z uśmiechem pomocnik beniaminka, który aż w czterech z pięciu ligowych meczów wiosny wychodził na murawę w podstawowym składzie.
Nie ukrywa jednak, że jeszcze za czasów Wleciałowskiego po głowie chodziły mu różne myśli. - Piast to mój klub. Jestem z nim związany, tak samo jak z całym miastem. W sytuacji, gdy poprzedni trener na mnie nie stawiał, zacząłem jednak przekonywać się do tego, że lepiej byłoby zmienić otoczenie. Całe szczęście, że poczekałem jeszcze trochę. Opłaciło się - podkreśla z uśmiechem pomocnik beniaminka, który aż w czterech z pięciu ligowych meczów wiosny wychodził na murawę w podstawowym składzie.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów