Jedni podgrzewają murawy za duże pieniądze, inni liczą na... łopaty

11.02.2010
Obecnie wszystkie śląskie kluby z ekstraklasy "grzeją się" w Turcji. Jakie murawy zastaną jednak po powrocie do kraju? Może być z tym bardzo różnie...
Choć nie wiadomo, czy start rundy wiosennej nie zostanie odłożony na późniejszy termin, na zimne - i to dosłownie - wolą dmuchać w Bytomiu. Podgrzewanie murawy na Olimpijskiej uruchomiono już pod koniec stycznia. Instalacja pracuje 24 godziny na dobę.

Polonia jednak tylko teoretycznie szasta pieniędzmi. - Zaczęliśmy od niskich temperatur, by sukcesywnie je zwiększać. Dzięki temu oszczędzamy - tłumaczy kierownik obiektu, Krzysztof Frączek. I tak, koszt miesięcznej eksploatacji wynosi 60 tys. złotych. Dla porównania, w Bełchatowie murawę podgrzewają za 80 tysięcy. I to za okres zaledwie dwóch tygodni!

- Oczywiście ryzykujemy. Nie żałujemy teraz ciepła i pieniędzy, a i tak może się okazać, że inauguracja zostanie przesunięta - przyznaje Frączek. Na taki właśnie scenariusz liczą w Wodzisławiu, gdzie rozgrywki wznowić ma nie tylko Odra, ale też Piast. - Nasz budżet na przygotowanie murawy nie jest specjalnie wysoki. W dodatku śnieg, który teraz zalega, stanowi naturalną izolację - przekonuje Bogdan Bojko z wodzisławskiego MOSiR-u. Pytanie tylko, w jaki sposób instalacja grzewcza poradzi sobie z 20-centymetrową warstwą śniegu na kilka dni przed meczem?  W ruch najprawdopodobniej pójdą łopaty...

I tylko chorzowski Ruch nie zdradza, jaką taktykę przyjmie. - Zabroniono mi mówić - oznajmia gospodarz stadionu, Janusz Ptok.
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również