Jeden człowiek szkoli bramkarzy w Polonii i Ruchu!

23.10.2009
Mirosław Dreszer może mieć dziś rozerwane serce. Pracuje w Bytomiu, lecz i z Ruchem nadal jest mocno związany. - Niejedno piwko wypiło się z Waldkiem Fornalikiem - uśmiecha się były golkiper.
Na Cichej bronił w sezonie 1997/1998, zbierał pochlebne opinie. - Potem wyjechałem do Niemiec, do Magdeburga. Dziś wspomnienia z Ruchem związane odżywają. Mam do tego klubu sentyment. Grałem w nim z dobrymi zawodnikami. Mieszkałem bardzo blisko stadionu. Na trening mogłem iść w "laczkach" - śmieje się Dreszer. - Nie zapomniałem też o atmosferze na tym obiekcie. Zawsze była fajna, a kibice bardzo wymagający. Tak zresztą, jak teraz w Bytomiu.

Wojciech Skaba vs Krzysztof Pilarz, czyli zapowiedź Najstarszych Derbów Śląska >

44-latek w Polonii odpowiada za trening z golkiperami z pierwszego zespołu. Dodatkowo pracuje też w Chorzowie. - Szkolę bramkarzy w UKS-ie Ruch. Dlatego często spotykam się z ludźmi, którzy są związani z tym klubem: Mirkiem Mosórem, Darkiem Gęsiorem, czy Grzesiem Wagnerem. Nie raz zasiadło się też do piwka z Waldkiem Fornalikiem. Spotykały się nasze rodziny - zdradza, lecz na 90 minut dobre relacje zostaną odłożone na bok. - Moim zadaniem jest jak najlepsze przygotowanie bramkarzy Polonii. Jasne, że chciałbym, aby ten nasz zagrał na zero z tyłu. Jeśli jednak i tak mamy wygrać, to bramki mogą paść, kibice się ucieszą.

Dreszer szlifuje talent Wojciecha Skaby, jednocześnie zerka i docenia robotę Krzysztofa Pilarza z Ruchu. Wiosną uważał tego bramkarza za solidnego. Dziś? - Jest jeszcze rzetelniejszy. Ustabilizował formę i gra naprawdę dobrze - odpowiada, lecz przyznaje, że Pilarzowi trudno będzie sprawić, aby zwróciła na niego uwagę cała Polska. - Bo taki już ma styl, że się nie wybija na tyle, aby od razu myśleć o kadrze. Niemniej życzę mu tego, bo to fajny chłopak. Po cichu liczę też, że do reprezentacji zapuka bramkarz z mojej "stajni" - kończy mrużąc oko.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również