"Jeden błąd w pierwszej połowie spowodował rzut karny"
01.03.2015
Lechia, która zimą wzmocniła się kilkoma znanymi na rodzimym podwórku piłkarzami, póki co nie straszy. Wiosną strzeliła zaledwie dwie bramki. Tę drugą zaaplikowała chorzowianom w piątkowym meczu przy Cichej z kontrowersyjnego karnego. – Jeden błąd w pierwszej połowie spowodował, że doszło do sytuacji, w której sędzia podyktował rzut karny. Nie chcę tego komentować, ale różne są opinie na ten temat – mówił o sytuacji z 45 minuty trener Waldemar Fornalik.
Szkoleniowiec "Niebieskich" podkreślił jednak klasę drużyny Jerzego Brzęczka. Zwrócił uwagę na to, że był to bardzo twardy mecz pełen męskiej gry. – To był trudny mecz dla nas. Było w nim dużo twardej, męskiej gry. Potwierdziło się, że Lechia dobrze prezentuje się w defensywie. Mimo to stwarzaliśmy okazje, w których mogliśmy się pokusić o strzelenie bramki. Tak ja to oceniam z perspektywy ławki. Spotkaliśmy się z trudnym przeciwnikiem, który w zimie znacząco się wzmocnił i to widać po grze tej drużyny.
Szkoleniowiec Ruchu był również zadowolony z postawy swoich podopiecznych, którzy pomimo niekorzystnego wyniku po pierwszej połowie, po raz kolejny w rundzie wiosennej pokazali, że potrafią się zmobilizować i walczyć o korzystny wynik. – Potrafiliśmy odrobić stratę. Było widać złość w drużynie w przerwie. Byliśmy w trudnej sytuacji przed drugą połową, a mimo dążyliśmy do wyrównania. I stało się faktem. Lechia po przerwie też postawiła trudne warunki i losy tego meczu ważyły się. Zarówno goście, jak i my mogliśmy zdobyć te bramki. Była sytuacja Gigołajewa, kilka rzutów rożnych czy wolnych. Po drugiej stronie Lechia też zagrażała. Trzeba przyjąć ten punkt, może nie tyle z zadowoleniem, ale tak to wynikało z boiska.
W ostatnich pięciu meczach u siebie piłkarze Ruchu przegrali tylko raz. W piątek zanotowali remis, a pozostałe trzy spotkania wygrywali. Zgoła odmiennie wygląda sytuacja na wyjazdach. "Niebiescy" notują serię czterech porażek z rzędu. Kolejny mecz będzie okazją do poprawienia domowych statystyk. Ruch w piątek podejmie Pogoń Szczecin.
Szkoleniowiec "Niebieskich" podkreślił jednak klasę drużyny Jerzego Brzęczka. Zwrócił uwagę na to, że był to bardzo twardy mecz pełen męskiej gry. – To był trudny mecz dla nas. Było w nim dużo twardej, męskiej gry. Potwierdziło się, że Lechia dobrze prezentuje się w defensywie. Mimo to stwarzaliśmy okazje, w których mogliśmy się pokusić o strzelenie bramki. Tak ja to oceniam z perspektywy ławki. Spotkaliśmy się z trudnym przeciwnikiem, który w zimie znacząco się wzmocnił i to widać po grze tej drużyny.
Szkoleniowiec Ruchu był również zadowolony z postawy swoich podopiecznych, którzy pomimo niekorzystnego wyniku po pierwszej połowie, po raz kolejny w rundzie wiosennej pokazali, że potrafią się zmobilizować i walczyć o korzystny wynik. – Potrafiliśmy odrobić stratę. Było widać złość w drużynie w przerwie. Byliśmy w trudnej sytuacji przed drugą połową, a mimo dążyliśmy do wyrównania. I stało się faktem. Lechia po przerwie też postawiła trudne warunki i losy tego meczu ważyły się. Zarówno goście, jak i my mogliśmy zdobyć te bramki. Była sytuacja Gigołajewa, kilka rzutów rożnych czy wolnych. Po drugiej stronie Lechia też zagrażała. Trzeba przyjąć ten punkt, może nie tyle z zadowoleniem, ale tak to wynikało z boiska.
W ostatnich pięciu meczach u siebie piłkarze Ruchu przegrali tylko raz. W piątek zanotowali remis, a pozostałe trzy spotkania wygrywali. Zgoła odmiennie wygląda sytuacja na wyjazdach. "Niebiescy" notują serię czterech porażek z rzędu. Kolejny mecz będzie okazją do poprawienia domowych statystyk. Ruch w piątek podejmie Pogoń Szczecin.
Polecane
Ekstraklasa