Jarosław Zadylak: Duża różnica między czołowym duetem a resztą stawki

29.05.2014
Przedostatnia kolejka T-Mobile Ekstraklasy była umiarkowanie udana dla zespołów z województwa śląskiego. Punkty zgarnęły ekipy z Bielska-Białej i Zabrza. Jak wypadły wszystkie drużyny z naszego regionu? Podsumowania dokonuje Jarosław Zadylak, były piłkarz Piasta Gliwice i Górnika Zabrze.
W Bielsku-Białej pewne zwycięstwo nad Zagłębiem odniosło Podbeskidzie. Decydujące trafienia dla gospodarzy padły w końcowym kwadransie potyczki. – Niespodzianki nie było. Taki wynik w zapowiedzi kolejki przewidywałem. Widać po Zagłębiu Lubin, że to zespół rozbity degradacją na finiszu sezonu. Przeciwnie wygląda sytuacja Podbeskidzia. Obaj trenerzy dali w tym spotkaniu szansę zawodnikom rzadziej pojawiającym się na boisku. Takie posunięcie oceniam bardzo pozytywnie, tym bardziej, że żadne ciśnienie temu meczowi już nie towarzyszyło – zauważa Jarosław Zadylak.

Z punktów cieszyli się wczoraj wieczorem piłkarze Górnika. To efekt skromnej, jednobramkowej wygranej w Bydgoszczy. – Jak już mówiłem wcześniej, Zawisza po zdobyciu Pucharu Polski mocno spuścił z tonu, jakby plan został tym osiągnięciem wykonany. Górnik w ostatniej części sezonu złapał odpowiedni rytm. Końcówka jest naprawdę optymistyczna i daje duże nadzieje na podium. Życzę tego Górnikowi – mówi były piłkarz zabrzańskiego klubu.

Nie udało się odnieść czwartego zwycięstwa z rzędu gliwickiemu Piastowi. Lepszy okazał się łódzki Widzew, a mecz przerwany we wtorek z powodu ulewy dokończono wczoraj. – Szkoda, że nie udało się Piastowi podtrzymać serii. Widzew bardzo chciał podziękować kibicom i zostawił serce na boisku. Taka postawa została wynagrodzona. Można mówić w przypadku tej konfrontacji o małej niespodziance, ale zaangażowanie gospodarzy, którzy chcieli godnie pożegnać się ze swoimi kibicami okazało się decydujące – podkreśla nasz rozmówca, który podczas swojej piłkarskiej kariery reprezentował również gliwickie barwy.

Boleśnie przerwane zostały marzenia chorzowskiego Ruchu o zakończeniu rozgrywek tuż za plecami mistrza. „Niebiescy” polegli w Poznaniu tracąc aż cztery bramki. – Ten mecz potwierdził jednak przewagę Legii i Lecha nad resztą stawki. Nie ma co ukrywać, że to prowadzący duet dominuje w Polsce. Wynik wysoki, może aż za wysoki, jeśli weźmiemy pod uwagę rywalizację drugiej z trzecią drużyną w kraju. Stało się tak, że miejsca na podium Ruch będzie musiał bronić do samego końca sezonu. A sama porażka to następstwo tego, że chorzowianie zagrali w mojej opinii znacznie słabiej, aniżeli w Warszawie – podsumowuje Jarosław Zadylak.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również