Jarosław Wieczorek: Nie planowaliśmy awansu, lecz może to ulec zmianie
17.08.2012
Pierwszy mecz u siebie rybniczanie zagrają dopiero jutro z Górnikiem Wałbrzych. Dwa wyjazdowe spotkania zakończyły się pełnym sukcesem, bo ROW zdobył komplet punktów na boiskach przeciwników, czyli tyle samo, ile w całym poprzednim sezonie! Spotkania w Kluczborku i Chojnicach nie były jednak łatwe, bo oba wygrane przez podopiecznych Ryszarda Wieczorka jedną bramką.
W środę ROW wygrał 3-2 z Chojniczanką, a zwycięstwo zapewnił sobie w samej końcówce meczu. Jarosław Wieczorek, jeden z liderów zespołu wymienia czynniki, które zdecydowały o ostatnim zwycięstwie. - Na pewno przygotowanie fizyczne, bo cały czas goniliśmy wynik. Po drugie, idealne warunki przygotowania do tego meczu, bo w Chojnicach zjawiliśmy się dzień wcześniej i mogliśmy potrenować na obiekcie rywala. Po trzecie wreszcie - silna ławka rezerwowych, która przesądziła o naszej wygranej - mówi pomocnik II-ligowca.
W Rybniku głośno nie mówi się o awansie, jednak trener Wieczorek powtarza, że "chciałby powalczyć o coś więcej". Jak na ewentualną walkę o zaplecze ekstraklasy zapatruje się jego syn? - Każdy z nas pracuje na swoje nazwisko oraz na chwałę drużyny. Przed rozpoczęciem rozgrywek nie planowaliśmy awansu, lecz w każdej chwili może to ulec zmianie. Na razie myślimy o najbliższym meczu - tonuje nastroje.
W środę ROW wygrał 3-2 z Chojniczanką, a zwycięstwo zapewnił sobie w samej końcówce meczu. Jarosław Wieczorek, jeden z liderów zespołu wymienia czynniki, które zdecydowały o ostatnim zwycięstwie. - Na pewno przygotowanie fizyczne, bo cały czas goniliśmy wynik. Po drugie, idealne warunki przygotowania do tego meczu, bo w Chojnicach zjawiliśmy się dzień wcześniej i mogliśmy potrenować na obiekcie rywala. Po trzecie wreszcie - silna ławka rezerwowych, która przesądziła o naszej wygranej - mówi pomocnik II-ligowca.
W Rybniku głośno nie mówi się o awansie, jednak trener Wieczorek powtarza, że "chciałby powalczyć o coś więcej". Jak na ewentualną walkę o zaplecze ekstraklasy zapatruje się jego syn? - Każdy z nas pracuje na swoje nazwisko oraz na chwałę drużyny. Przed rozpoczęciem rozgrywek nie planowaliśmy awansu, lecz w każdej chwili może to ulec zmianie. Na razie myślimy o najbliższym meczu - tonuje nastroje.
Polecane
II liga