Jarosław Kołodziejczyk: Nie można sobie nami wycierać buzi

24.01.2013
- GKS powinien zwrócić się do Piotrówki z pisemną prośbą o zgodę na udział zawodnika w swoich treningach, a tego nie zrobił - mówi o sprawie Franka Adu Kwame Jarosław Kołodziejczyk, prezes Piasta Gliwice.
- Ustalenia były, tylko że "na gębę". A co, gdyby piłkarzowi coś się w tym czasie stało? Kto poniósłby koszty jego leczenia? Najpierw musi być papier, a dopiero potem zawodnik. Nigdy na odwrót. Uważam więc, że nie można wycierać sobie nami buzi, a cała ta sprawa to głównie medialny szum. Nie czuję, żeby ktoś z Katowic miał do nas pretensje, bo nikt do Piasta w tej sprawie nie zadzwonił - wyjaśnia temat ściągnięcia zawodnika LZS-u Piotrówka prezes Piasta.

- Swoją drogą, ostatnio prowadziliśmy negocjacje z pewnym zawodnikiem, ostatecznie zakontraktował go inny klub, ale nawet nie wyraziłem z tego powodu zdziwienia. Przegraliśmy, bo dawaliśmy mniej, a konkretniej - nie chcieliśmy zapłacić kilku tysięcy dla menedżera. Tak to po prostu działa - rozkłada ręce Kołodziejczyk.

Gliwiczanie mogą wkrótce zanotować kolejną porażkę, jeśli chodzi o negocjacje kontraktowe. Kilku zawodnikom kończą się latem kontrakty, w tym Rubenowi Jurado. Kołodziejczyk jest jednak przekonany, że napastnik zostanie w Piaście. - Nie wierzę, że odejdzie. Proszę mi wierzyć, nasze argumenty są poważne - mówi działacz. A jeśli jednak odejdzie? - Jest taki wysyp dobrych zawodników, że dalibyśmy sobie radę - ucina temat prezes
źródło: SPORT

Przeczytaj również