Jarosław Kaszowski: Wisła Płock to tylko beniaminek z nazwy
27.08.2011
Jak człowiek związany przez całą karierę z Piastem Gliwice odnalazł się w Radzionkowie?
Jarosław Kaszowski: - Nie mam powodów, by narzekać. Atmosfera jest zgoła odmienna od tej, która panowała wiosną w Piaście. Można powiedzieć, że jest rodzinna, bo nie wiem, jak lepiej to określić. Nie chcę "bić piany", ale nie ma jej nawet co porównywanej do tej w Gliwicach. Niebo, a ziemia. Jeden za drugiego wskoczyłby w ogień, a zarazem można się pośmiać z wszystkiego. Cieszę się, że trafiłem do tak świetnej ekipy, w której nie ma podziałów na starych i młodych. Teraz trzeba tylko przełożyć te pozytywy na wyniki. Bo o ile na grę trudno narzekać, o tyle punktów powinno być więcej.
Prezes Tomasz Baran podkreśla, że dzięki takim zawodnikom jak Kaszowski i Rocki klub może promować młodych graczy. Czuje się pan jak starszy brat? Na przykład po takiej porażce jak ta w Bydgoszczy...
- Akurat młodzi ludzie myślą cały czas o tym, co będzie, o kolejnym meczu, więc problemu nie ma. Rzeczywiście w Radzionkowie jest dobry klimat, by się promować w młodym wieku i trafić do jeszcze mocniejszych klubów. Słyszę o zakusach na jednych bądź drugich braci. Tym "starszym bratem" może być Piotrek Rocki. Z racji doświadczenia, klubów w jakich grał i aktualnej formy. Ma posłuch, ale od razu zaznaczę, że w Ruchu nie ma takich sytuacji, kiedy starszy zawodnik mówi: "ja tu rządzę, a wy nie macie nic do powiedzenia."
Szczerze, rozpoznaje pan braci Gielów oraz braci Maków?
- Jeśli chodzi o Pawła i Piotrka Gielów to już nie mam problemów. Ale z "Maczkami"... Na początku mówili mi: "zobaczysz, dwa tygodnie z nami potrenujesz i będziesz nas spokojnie rozróżniał". Coś się te dwa tygodnie przeciągają (śmiech).

Przegraliście ostatnio z Zawiszą tracąc bramkę w samej końcówce. Przełknęliście tą porażkę?
- Nie można żyć przeszłością. Różne mecze się przytrafiają, być może niebawem to my wygramy po bramce strzelonej w doliczonym czasie gry. Analizowaliśmy to spotkanie i doszliśmy do wniosku, że miał miejsce ciąg niepotrzebnych zdarzeń. Drugi taki mecz już się raczej nie powtórzy. "Wyrzuciliśmy" go ze swoich głów.
Dziś zmierzycie się z Wisłą Płock. Z jednej strony beniaminek, z drugiej zespół, który ma trzy punkty więcej od Ruchu Radzionków.
- Bo to beniaminek tylko z nazwy. Wiemy, jakie aspiracje są w Płocku, jaką drużynę do niedawna miała Wisła i w jakiej lidze grała. Będzie to zespół groźny dla każdego, szczególnie na początku sezonu, bo beniaminkowie tak już po prostu mają. Niemniej my chcemy w końcu odnieść pierwsze zwycięstwo u siebie w tym sezonie. Mamy młodą drużynę, która z przodu jest w stanie zrobić niemal wszystko. Przyznam, że jestem zaskoczony tą jakością. Owszem, pamiętam mecze z ubiegłego sezonu i dwie porażki Piasta z Radzionkowem, ale dopiero teraz wiem, dlaczego do nich doszło. Ci chłopcy, mimo młodego wieku, szybko łapią doświadczenie. Będzie z nich pociecha.
A propos Piasta. Zaskoczony tak dobrą postawą tej drużyny w tym sezonie?
- Kiedy Wojtek Kędziora podpisał kontrakt z Piastem, wiedziałem, że to na nim będzie się opierała gra ofensywna. I z moich rozmów z zawodnikami z Gliwic wynika, że tak właśnie jest. Wojtek to kilkadziesiąt procent więcej wartości Piasta. Brakowało nam takiego zawodnika wiosną. Umówmy się, że to człowiek, który powinien grać ligę wyżej. Niemniej nikt się nie spodziewał, że tak ta drużyna będzie się sobie radziła tak dobrze. Z drugiej strony pamiętajmy, że przed rokiem Piast też jesienią grał bardzo dobrze, a miał szerszą ławkę. Może właśnie to okazało się zgubą? Czasami lepiej mieć węższą kadrę, która cały czas jest w grze, niż mieć 25 piłkarzy i mieć problem, jak z nich korzystać..
Trzyma pan kciuki za drużynę z Gliwic?
- Akurat w trakcie ostatniego meczu Piasta z Wartą byłem z rodziną na kąpielisku. Kibice co chwilę podchodzili do mnie z informacjami, jaki jest wynik. Zaznaczę, że nie jest tak, że znienawidziłem klub z Gliwic. Nic bardziej mylnego! Postępowanie kilku osób nie zmieniło mojego podejścia do Piasta. Mam po prostu nadzieję, że życie jest sprawiedliwe i odda, co ma oddać. Chłopakom z Piasta kibicuję. Liczę, że ci, którzy w nim zostali, będą odnosić kolejne sukcesy.
Zobaczymy pana na nowym obiekcie przy Okrzei? Dotąd uciekał pan z odpowiedzią...
- Przez kibiców byłem już wielokrotnie zapraszany. Mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi. Nie wiem jednak, kiedy dokładnie. Kiedy będę gotów na to, by udawać, że nic się nie stało. Teraz ważniejsze dla mnie jest to, by to Ruch Radzionków dobrze grał. Co z tego, że w Gliwicach będą otwierać nowy stadion, skoro ja w tym czasie mogę rozgrywać mecz w barwach "Cidrów"?
Pod koniec września Piast ma walczyć o ligowe punkty z Radzionkowem...
- Wiem, wiem, bo zrobiłem rozeznanie. Szkoda tylko, że ten nowy stadion ma zostać oddany do użytku jakoś w listopadzie...
Rozmawiał Krzysztof Kubicki
Ruch Radzionków - Wisła Płock
sobota, 17:00
sędziuje Mariusz Podgórski (Wrocław)
Jarosław Kaszowski: - Nie mam powodów, by narzekać. Atmosfera jest zgoła odmienna od tej, która panowała wiosną w Piaście. Można powiedzieć, że jest rodzinna, bo nie wiem, jak lepiej to określić. Nie chcę "bić piany", ale nie ma jej nawet co porównywanej do tej w Gliwicach. Niebo, a ziemia. Jeden za drugiego wskoczyłby w ogień, a zarazem można się pośmiać z wszystkiego. Cieszę się, że trafiłem do tak świetnej ekipy, w której nie ma podziałów na starych i młodych. Teraz trzeba tylko przełożyć te pozytywy na wyniki. Bo o ile na grę trudno narzekać, o tyle punktów powinno być więcej.
Prezes Tomasz Baran podkreśla, że dzięki takim zawodnikom jak Kaszowski i Rocki klub może promować młodych graczy. Czuje się pan jak starszy brat? Na przykład po takiej porażce jak ta w Bydgoszczy...
- Akurat młodzi ludzie myślą cały czas o tym, co będzie, o kolejnym meczu, więc problemu nie ma. Rzeczywiście w Radzionkowie jest dobry klimat, by się promować w młodym wieku i trafić do jeszcze mocniejszych klubów. Słyszę o zakusach na jednych bądź drugich braci. Tym "starszym bratem" może być Piotrek Rocki. Z racji doświadczenia, klubów w jakich grał i aktualnej formy. Ma posłuch, ale od razu zaznaczę, że w Ruchu nie ma takich sytuacji, kiedy starszy zawodnik mówi: "ja tu rządzę, a wy nie macie nic do powiedzenia."
Szczerze, rozpoznaje pan braci Gielów oraz braci Maków?
- Jeśli chodzi o Pawła i Piotrka Gielów to już nie mam problemów. Ale z "Maczkami"... Na początku mówili mi: "zobaczysz, dwa tygodnie z nami potrenujesz i będziesz nas spokojnie rozróżniał". Coś się te dwa tygodnie przeciągają (śmiech).
Przegraliście ostatnio z Zawiszą tracąc bramkę w samej końcówce. Przełknęliście tą porażkę?
- Nie można żyć przeszłością. Różne mecze się przytrafiają, być może niebawem to my wygramy po bramce strzelonej w doliczonym czasie gry. Analizowaliśmy to spotkanie i doszliśmy do wniosku, że miał miejsce ciąg niepotrzebnych zdarzeń. Drugi taki mecz już się raczej nie powtórzy. "Wyrzuciliśmy" go ze swoich głów.
Dziś zmierzycie się z Wisłą Płock. Z jednej strony beniaminek, z drugiej zespół, który ma trzy punkty więcej od Ruchu Radzionków.
- Bo to beniaminek tylko z nazwy. Wiemy, jakie aspiracje są w Płocku, jaką drużynę do niedawna miała Wisła i w jakiej lidze grała. Będzie to zespół groźny dla każdego, szczególnie na początku sezonu, bo beniaminkowie tak już po prostu mają. Niemniej my chcemy w końcu odnieść pierwsze zwycięstwo u siebie w tym sezonie. Mamy młodą drużynę, która z przodu jest w stanie zrobić niemal wszystko. Przyznam, że jestem zaskoczony tą jakością. Owszem, pamiętam mecze z ubiegłego sezonu i dwie porażki Piasta z Radzionkowem, ale dopiero teraz wiem, dlaczego do nich doszło. Ci chłopcy, mimo młodego wieku, szybko łapią doświadczenie. Będzie z nich pociecha.
A propos Piasta. Zaskoczony tak dobrą postawą tej drużyny w tym sezonie?
- Kiedy Wojtek Kędziora podpisał kontrakt z Piastem, wiedziałem, że to na nim będzie się opierała gra ofensywna. I z moich rozmów z zawodnikami z Gliwic wynika, że tak właśnie jest. Wojtek to kilkadziesiąt procent więcej wartości Piasta. Brakowało nam takiego zawodnika wiosną. Umówmy się, że to człowiek, który powinien grać ligę wyżej. Niemniej nikt się nie spodziewał, że tak ta drużyna będzie się sobie radziła tak dobrze. Z drugiej strony pamiętajmy, że przed rokiem Piast też jesienią grał bardzo dobrze, a miał szerszą ławkę. Może właśnie to okazało się zgubą? Czasami lepiej mieć węższą kadrę, która cały czas jest w grze, niż mieć 25 piłkarzy i mieć problem, jak z nich korzystać..
Trzyma pan kciuki za drużynę z Gliwic?
- Akurat w trakcie ostatniego meczu Piasta z Wartą byłem z rodziną na kąpielisku. Kibice co chwilę podchodzili do mnie z informacjami, jaki jest wynik. Zaznaczę, że nie jest tak, że znienawidziłem klub z Gliwic. Nic bardziej mylnego! Postępowanie kilku osób nie zmieniło mojego podejścia do Piasta. Mam po prostu nadzieję, że życie jest sprawiedliwe i odda, co ma oddać. Chłopakom z Piasta kibicuję. Liczę, że ci, którzy w nim zostali, będą odnosić kolejne sukcesy.
Zobaczymy pana na nowym obiekcie przy Okrzei? Dotąd uciekał pan z odpowiedzią...
- Przez kibiców byłem już wielokrotnie zapraszany. Mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi. Nie wiem jednak, kiedy dokładnie. Kiedy będę gotów na to, by udawać, że nic się nie stało. Teraz ważniejsze dla mnie jest to, by to Ruch Radzionków dobrze grał. Co z tego, że w Gliwicach będą otwierać nowy stadion, skoro ja w tym czasie mogę rozgrywać mecz w barwach "Cidrów"?
Pod koniec września Piast ma walczyć o ligowe punkty z Radzionkowem...
- Wiem, wiem, bo zrobiłem rozeznanie. Szkoda tylko, że ten nowy stadion ma zostać oddany do użytku jakoś w listopadzie...
Rozmawiał Krzysztof Kubicki
Ruch Radzionków - Wisła Płock
sobota, 17:00
sędziuje Mariusz Podgórski (Wrocław)
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku