Jarosław Kaszowski: Piast wcale nie jest pewniakiem do awansu

30.03.2012
- Dajmy Piastowi czas na pokazanie, co faktycznie potrafi. Bo na razie nie jest to żaden pewniak do awansu! W Szczecinie pechowo przegrał. A Warta zagrała słaby mecz - mówi Jarosław Kaszowski.
Były kapitan gliwickiego Piasta był obecny na trybunach podczas zeszłotygodniowej batalii przy Okrzei. Wtedy "Niebiesko-czerwoni" pokonali Wartę Poznań 3-0, a zwycięstwo przyszło dosyć łatwo. - Muszę przyznać, że goście zagrali po prostu słabe zawody. Zresztą, pamiętam jak Warta przyjechała do Radzionkowa jesienią. Grając jeszcze w Ruchu, też odprawiliśmy ich z kwitkiem - wspomina "Kasza".

Dziś do Gliwic przyjedzie nieprzewidywalny KS Polkowice. Piłkarze Janusza Kudyby w zeszły weekend uporali się z faworyzowanym Kolejarzem Stróże, odnosząc zwycięstwo 1-0. - Mecz z Polkowicami będzie dla Piasta trudniejszy. Ale z drugiej strony, jak chcą awansować do ekstraklasy, muszą te punkty gromadzić. Żeby tylko ta pewność siebie, która obecnie w Gliwicach panuje, nie przemieniła się w przekleństwo, jak niespełna rok temu. Też mieliśmy zdobyć promocję, a jak wyszło... - dodaje Kaszowski.

Mimo nie najlepszych relacji z obecnym zarządem gliwickiego klubu, obrońca Fortuny Gliwice jest widoczny na trybunach miejskiego obiektu. Pojawił się również w zeszły piątek, z córką. - Córa namówiła mnie, żebyśmy się wybrali na ten mecz. Nie było więc najmniejszego problemu. Powiem więcej - wciąż kibicuję Piastowi, mam w zespole wielu przyjaciół, którym z całego serca życzę ostatecznego sukcesu i awansu do ekstraklasy. Tylko trzeba tym chłopcom dać czas. Jeśli w następnych kolejkach będą potwierdzać rozsądną i skuteczną grę, jeszcze raz będzie można zasiąść do stołu i podyskutować, czy to faktycznie zespół na awans - zaznacza piłkarz. 
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również