Jarosław Kaszowski: Jestem takim lokalnym wojownikiem
19.11.2010
- Ja nie chcę robić polityki. Od tego trzymam się z dala. Moim celem w tej radzie jest polepszenie standardu życia mieszkańców. Głównie chodzi mi o młodzież - zaznaczył Kaszowski. - Mówi się o dopalaczach, ale spójrzmy trzeźwo. Co dzieciaki mają robić? Usiąść pod blokiem i rozmawiać? Cały czas? Im potrzebne są boiska, place zabaw - dodał.
- Niedawno rozmawiałem z kilkoma radnymi i spytałem: dlaczego na Szobiszowicach (dzielnica Gliwic przyp. red.) nie ma boisk? Żeby pobawić się z córkami muszę przejechać całe miasto! Odpowiedzieli, że pomysł był, ale nie ma osoby, która w radzie miasta przemówiłaby władzom do rozsądku. Nie ma człowieka, któremu zależałoby na rozwoju sportu. Ja jestem takim lokalnym wojownikiem, niezależnie co sądzą o tym prezesi klubu - skomentował Kaszowski.
Mówi się, że ostatnie spotkania doświadczonego obrońcy z kibicami to nic innego jak część kampanii wyborczej. - Głupota! Wcześniej znajdowałem czas dla fanów. Czy to wizyty w szkołach podstawowych, gimnazjach lub domach dziecka. Zawsze byłem otwarty dla innych. Nie raz sędziowałem na różnego rodzaju imprezach sportowych. Nagle moje spotkania to część kampanii? Nie rozumiem tego spojrzenia niektórych ludzi - oburzył się “Kasza”.
- Uczestnicy spotkań ze mną zawsze wychodzą zadowoleni. To mnie cieszy. Czuję, że moja obecność jest odbierana pozytywnie i dlatego staram się być na wszelakich imprezach, typu spotkań z kibicami w restauracjach - wyjaśnił.
Jedno jest pewne. Czy Kaszowski wygra w wyborach czy nie, wciąż będzie reprezentował barwy Piasta. - Kandyduję, więc muszę skończyć karierę? Spotkałem się z taką opinią, ale to czcze gadanie. Póki czuję się dobrze, a forma nie jest najgorsza, to chcę grać. W Piaście jest jeszcze wiele do osiągnięcia - skwitował.
- Niedawno rozmawiałem z kilkoma radnymi i spytałem: dlaczego na Szobiszowicach (dzielnica Gliwic przyp. red.) nie ma boisk? Żeby pobawić się z córkami muszę przejechać całe miasto! Odpowiedzieli, że pomysł był, ale nie ma osoby, która w radzie miasta przemówiłaby władzom do rozsądku. Nie ma człowieka, któremu zależałoby na rozwoju sportu. Ja jestem takim lokalnym wojownikiem, niezależnie co sądzą o tym prezesi klubu - skomentował Kaszowski.
Mówi się, że ostatnie spotkania doświadczonego obrońcy z kibicami to nic innego jak część kampanii wyborczej. - Głupota! Wcześniej znajdowałem czas dla fanów. Czy to wizyty w szkołach podstawowych, gimnazjach lub domach dziecka. Zawsze byłem otwarty dla innych. Nie raz sędziowałem na różnego rodzaju imprezach sportowych. Nagle moje spotkania to część kampanii? Nie rozumiem tego spojrzenia niektórych ludzi - oburzył się “Kasza”.
- Uczestnicy spotkań ze mną zawsze wychodzą zadowoleni. To mnie cieszy. Czuję, że moja obecność jest odbierana pozytywnie i dlatego staram się być na wszelakich imprezach, typu spotkań z kibicami w restauracjach - wyjaśnił.
Jedno jest pewne. Czy Kaszowski wygra w wyborach czy nie, wciąż będzie reprezentował barwy Piasta. - Kandyduję, więc muszę skończyć karierę? Spotkałem się z taką opinią, ale to czcze gadanie. Póki czuję się dobrze, a forma nie jest najgorsza, to chcę grać. W Piaście jest jeszcze wiele do osiągnięcia - skwitował.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów