Jarosław Kaszowski: Chciałem zagrać na stadionie Piasta...

23.02.2012
- Szkoda, że moja przygoda z Radzionkowem trwała tylko pół roku - mówi piłkarzy, który od dziś jest wolnym zawodnikiem. Zapowiada jednak, że nie chce jeszcze wieszać piłkarskich butów na kołku.
Jest Pan wolnym zawodnikiem. Co dalej? Może koniec kariery?
Jarosław Kaszowski: - Nie, nie, jeszcze nie chcę kończyć. Udało nam się dojść do porozumienia. Dziś podpisaliśmy je, ale długo rozmawialiśmy o warunkach rozstania. Także zobaczymy teraz, co będzie dalej.

Jest Pan zadowolony z warunków porozumienia?
- Jeżeli wszystko to, co zostało tam zapisane, wejdzie w życie, to mogę powiedzieć, że jestem zadowolony.

Na pewno nie tak wyobrażał Pan sobie pobyt w Ruchu...
- Oczywiście, nie myślałem, że rozstaniemy się już po pół roku. Niestety nie byłem dobrze przygotowany do rundy jesiennej. Czułem to w trakcie rozgrywek. Biegałem gdzieś tam sam po lasach, a z piłką tak naprawdę zacząłem trenować kilka dni przed inauguracją ligi. Szkoda, mimo wszystko, bo chciałem zimę dobrze przepracować, a wiosną zagrać w barwach Ruchu na stadionie Piasta...

Czasu do wznowienia rozgrywek pozostało niewiele. Ma Pan jakieś oferty?
- Takowe się pojawiły, nie są to oczywiście propozycje z tej najwyższej półki. Ale warto przemyśleć wszystkie, nawet od tych teoretycznie mniejszych klubów. Muszę się zastanowić, na razie niewiele wiem.

Patrząc na Pana karierę, to poza Śląsk chyba się już raczej nie wybierze?
- Niekoniecznie, niczego nie wykluczam. Usiądę z żoną i coś na pewno ustalimy.

Rozmawiał Michał Knura
autor: Michał Knura

Przeczytaj również