Jarecki wspomina, jak miał rzucić piłkę, gdy zgłosiła się Polonia...

15.10.2010
Miał do Bytomia trafić znacznie wcześniej, bo bezpośrednio z Polonii Słubice. Musiał jednak przejść drogę przez Łęczną i Białystok, aby w końcu wylądować na Olimpijskiej. Nie brakowało zwątpień.
Szczególnie w Słubicach. - W trakcie mojego drugiego sezonu w III-ligowej Polonii Słubice, w której nie można było zarobić wielkich pieniędzy, zacząłem się zastanawiać nad tym, co dalej począć. To był czas boomu na wyjazdy zagraniczne do pracy, i ja poważnie taki scenariusz rozważałem! - opowiada Jarecki.

- Plecy co prawda bolały mnie od poklepywania przez różnych ludzi: "fajny z ciebie piłkarz" - mówili, ale niewiele z tego wynikało. Wszystko się zmieniło po spotkaniu mojego zespołu w Radzionkowie. Zagrałem dobrze, i zaproszono mnie na testy do... Bytomia. Dogadałem się z prezesem Damianem Bartylą, ale obie Polonie nie doszły do porozumienia w kwestii wysokości transferu. Pech numer 1 - wskazuje skrzydłowy, a następnie wylicza dwa kolejne: karna degradacja Górnika Łęczna z ekstraklasy oraz odjęcie punktów Jagiellonii.

Okres spędzony w Białymstoku Jarecki zawsze będzie jednak wspominał dobrze. Został wybrany piłkarzem roku na Podlasiu w 2008 roku. - To miasto zawsze kojarzyć mi się też będzie z miejscem urodzenia mojego synka, Dawida. Dziś ma już dwa lata! - dodaje szczęśliwy tata.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również