Janusz Paterman: "Za Stępińskiego była dwukrotnie lepsza oferta"
05.09.2016
Odwołany niedawno ze swojej funkcji Paterman wydał oświadczenie, w którym odnosi się do swojej niespełna miesięcznej prezesury i konfliktów wewnątrz klubu. - Ponieważ uważam, że nowe wyzwania wymagają nowych ludzi, zaproponowałem zaangażowanie w klubie takich osób jak m.in. Krzysztof Warzycha i Krzysztof Ziętek. Osoby te miały zastąpić dotychczas zatrudnione osoby, zatem nie generowałyby dla Klubu żadnych dodatkowych kosztów. W krótkim czasie okazało się jednak, że nie mogę zatrudnić ludzi, którzy mieli pomóc mi w poprawie sytuacji organizacyjno-finansowej, a porządki w klubie miałem robić przy pomocy osób, za czasów których Ruch popadł w obecne kłopoty - tłumaczy Paterman.
Jego zdaniem na odwołaniu z funkcji sternika klubu zaważyły kulisy transferu Mariusza Stępińskiego. - Sprawa transferu Mariusza Stępińskiego, która wywołała tyle emocji, z mojej perspektywy wygląda zupełnie inaczej, niż się to przedstawia. Po pierwsze negocjacje w tej sprawie z FC Nantes odbywały się poza mną i drugim członkiem zarządu – przedstawicielem miasta Chorzów. Można wręcz powiedzieć, że próbowano postawić nas w tej sprawie przed faktami dokonanymi. Tym niemniej mając świadomość, że Mariusz Stępiński jest dziś najcenniejszym aktywem naszego klubu, w krótkim czasie udało się nam uzyskać ofertę dwukrotnie przewyższającą kwotę, za którą chciano wytransferować Mariusza Stępińskiego do FC Nantes. Brak nie tylko mojej zgody, ale także drugiego członka zarządu - przedstawiciela miasta Chorzów, na transfer Mariusza Stępińskiego do FC Nantes na wynegocjowanych poza naszą wiedzą warunkach, naszym zdaniem niekorzystnych dla Klubu, był moim zdaniem, jedną z przyczyn mojego odwołania z Zarządu - oświadcza Paterman.
- Ostatni miesiąc był dla mnie jednym z najtrudniejszych w moim życiu. Było tak z wielu powodów. Nie tylko za sprawą niejasnych okoliczności transferu Mariusza Stępińskiego. Wobec wcześniejszych deklaracji, nie spodziewałem się takich problemów we współpracy z wieloma osobami, które deklarowały mi swoją pomoc w trudnej misji poprawy finansów klubu. Pomoc otrzymałem ze strony Pana Prezydenta Andrzeja Kotali i drugiego członka Zarządu Pana Rafała Byrczka. Nie zawiedli mnie także przyjaciele, na których zawsze mogę liczyć i osoby, dla których "R" na sercu, jest ważniejsza niż pieniądze - pisze wyraźnie rozczarowany, były prezes chorzowian.
Mimo okoliczności pozbawienia funkcji prezesa w swoim oświadczeniu Paterman życzy powodzenia swojemu następcy. - Powiedziałem kiedyś, że Cicha to dom, a dom jest najważniejszy. Ta idea przyświecała mi przez całe życie i dalej uważam, że klub, Ruch Chorzów jest najważniejszy. Jego największą wartością są tradycja i kibice. Dlatego uważam, że dziś wokół Ruchu Chorzów potrzebny jest spokój i wytężona praca. Niepotrzebne są dziś waśnie i spory, dlatego życzę Ruchowi Chorzów jak najlepiej, a osobom które podjęły się trudu wyjścia na prostą z finansami klubu, życzę sukcesu. Ich porażka będzie bowiem porażką wszystkich, którzy kochają Ruch Chorzów - zakończył znany śląski restaurator.
- Ostatni miesiąc był dla mnie jednym z najtrudniejszych w moim życiu. Było tak z wielu powodów. Nie tylko za sprawą niejasnych okoliczności transferu Mariusza Stępińskiego. Wobec wcześniejszych deklaracji, nie spodziewałem się takich problemów we współpracy z wieloma osobami, które deklarowały mi swoją pomoc w trudnej misji poprawy finansów klubu. Pomoc otrzymałem ze strony Pana Prezydenta Andrzeja Kotali i drugiego członka Zarządu Pana Rafała Byrczka. Nie zawiedli mnie także przyjaciele, na których zawsze mogę liczyć i osoby, dla których "R" na sercu, jest ważniejsza niż pieniądze - pisze wyraźnie rozczarowany, były prezes chorzowian.
Mimo okoliczności pozbawienia funkcji prezesa w swoim oświadczeniu Paterman życzy powodzenia swojemu następcy. - Powiedziałem kiedyś, że Cicha to dom, a dom jest najważniejszy. Ta idea przyświecała mi przez całe życie i dalej uważam, że klub, Ruch Chorzów jest najważniejszy. Jego największą wartością są tradycja i kibice. Dlatego uważam, że dziś wokół Ruchu Chorzów potrzebny jest spokój i wytężona praca. Niepotrzebne są dziś waśnie i spory, dlatego życzę Ruchowi Chorzów jak najlepiej, a osobom które podjęły się trudu wyjścia na prostą z finansami klubu, życzę sukcesu. Ich porażka będzie bowiem porażką wszystkich, którzy kochają Ruch Chorzów - zakończył znany śląski restaurator.
Polecane
Ekstraklasa