Jango - Pogoń 04 3-1
01.03.2009
Pogoń co prawda broni się przed spadkiem, ale jej defensywa i tak uważana jest za "żelazną". Ogromne problemy z jej sforsowaniem mieli wcześniej gracze Cleareksu, GKS-u Jachym Tychy, a teraz Jango. Katowiczanie z trudem oddawali strzały, a jak się już udawało, to świetnie spisywał się potężny bramkarz gości.
Pierwszą bombę oddał Douglas. Markiewicz sparował piłkę na poprzeczkę. Bliski szczęścia był również Mauricio. To jednak nie jeden z Brazylijczyków, a Polasek posłał w końcu piłkę do siatki. Prowadzenie zadziałało na Jango usypiająco. W efekcie padło wyrównanie. Wydmuszek uderzył z dystansu, a piłka odbiła się rykoszetem, co zdezorientowało Skorupskiego. Bramkarz gospodarzy pod koniec pierwszej odsłony sfaulował jednego z rywali. Piasecki wychodził na czystą sytuację. Sędziowie przewinienia nie odgwizdali, lecz Skorupski poniósł karę. Z powodu kontuzji musiał opuścić plac gry.
Bednarczyk nudził się niemiłosiernie, bo jego koledzy w drugiej odsłonie zdecydowanie zdominowali wydarzenia na boisku. Zamknęli Pogoń w jej polu karnym, lecz brakowało im szczęścia. Szczególnie Janovskiemu, który posyłał potężne bomby na bramkę Markiewicza. Ten interweniował z niezwykłym wyczuciem. Widząc jego postawę, za głowy łapali się też Halison i Douglas.
Wreszcie trudnej sztuki dokonał trzeci z Latynosów, a dokładnie Mauricio. Odpowiedź? Przyjezdni wycofali bramkarza, co od razu źle się dla nich skończyło. Halison z podania Machury podwyższył prowadzenie Jango. Goście atakowali do końca, ale i tak do Szczecina wracają bez punktów.
Pod szatniami
[b]Marcin Markiewicz [/b](bramkarz Pogoni 04): Jak mogę być bohaterem, skoro przegraliśmy? Przyjechaliśmy nastawieni, aby skomasować obronę. Straciliśmy jako pierwsi bramkę, ale udało się wyrównać. Potem przeciwnik miał kilka szans. W końcu dopiął swego.
[b]
Krzysztof Jasiński [/b](zawodnik Jango): Nie ma łatwych meczów. Pogoń przyjechała na Śląsk już w sobotę. To nie to co kiedyś. Wychodziło się na parkiet po 12-godzinnej jeździe autokarem. Interwencje bramkarza gości mogły w pewnym momencie już denerwować. Swoimi gabarytami zasłaniał większość bramki, a do tego pokazał niemałe umiejętności.
[b]Ivan Ilchyschyn[/b] (trener Jango): To drugi mecz, kiedy nam nie szło. Tym razem zdobyliśmy trzy punkty, co powinno nas podbudować psychicznie. Musimy uważać, aby nie popełniać takich pomyłek, jak w meczu z Gwiazdą. Za naszymi plecami są przecież Hurtap, Akademia...
Pierwszą bombę oddał Douglas. Markiewicz sparował piłkę na poprzeczkę. Bliski szczęścia był również Mauricio. To jednak nie jeden z Brazylijczyków, a Polasek posłał w końcu piłkę do siatki. Prowadzenie zadziałało na Jango usypiająco. W efekcie padło wyrównanie. Wydmuszek uderzył z dystansu, a piłka odbiła się rykoszetem, co zdezorientowało Skorupskiego. Bramkarz gospodarzy pod koniec pierwszej odsłony sfaulował jednego z rywali. Piasecki wychodził na czystą sytuację. Sędziowie przewinienia nie odgwizdali, lecz Skorupski poniósł karę. Z powodu kontuzji musiał opuścić plac gry.
Bednarczyk nudził się niemiłosiernie, bo jego koledzy w drugiej odsłonie zdecydowanie zdominowali wydarzenia na boisku. Zamknęli Pogoń w jej polu karnym, lecz brakowało im szczęścia. Szczególnie Janovskiemu, który posyłał potężne bomby na bramkę Markiewicza. Ten interweniował z niezwykłym wyczuciem. Widząc jego postawę, za głowy łapali się też Halison i Douglas.
Wreszcie trudnej sztuki dokonał trzeci z Latynosów, a dokładnie Mauricio. Odpowiedź? Przyjezdni wycofali bramkarza, co od razu źle się dla nich skończyło. Halison z podania Machury podwyższył prowadzenie Jango. Goście atakowali do końca, ale i tak do Szczecina wracają bez punktów.
Pod szatniami
[b]Marcin Markiewicz [/b](bramkarz Pogoni 04): Jak mogę być bohaterem, skoro przegraliśmy? Przyjechaliśmy nastawieni, aby skomasować obronę. Straciliśmy jako pierwsi bramkę, ale udało się wyrównać. Potem przeciwnik miał kilka szans. W końcu dopiął swego.
[b]
Krzysztof Jasiński [/b](zawodnik Jango): Nie ma łatwych meczów. Pogoń przyjechała na Śląsk już w sobotę. To nie to co kiedyś. Wychodziło się na parkiet po 12-godzinnej jeździe autokarem. Interwencje bramkarza gości mogły w pewnym momencie już denerwować. Swoimi gabarytami zasłaniał większość bramki, a do tego pokazał niemałe umiejętności.
[b]Ivan Ilchyschyn[/b] (trener Jango): To drugi mecz, kiedy nam nie szło. Tym razem zdobyliśmy trzy punkty, co powinno nas podbudować psychicznie. Musimy uważać, aby nie popełniać takich pomyłek, jak w meczu z Gwiazdą. Za naszymi plecami są przecież Hurtap, Akademia...
Polecane
Futsal Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów