Jango - Hurtap 3-4. Katowiczanie przegrali i zaczęli rzucać bidonami

28.03.2009
Pierwsza porażka Jango w sezonie stała się faktem! Po horrorze w szopienickiej hali lepszy okazał się Hurtap Łęczyca i tym zrównał się punktowo z liderem z Katowic.
Gdyby użyć starych scenariuszy meczów z udziałem Jango, to Halison zostałby bohaterem spotkania. Miał w końcówce meczu dwie fantastyczne okazje, aby doprowadzić do wyrównania. Najpierw zmarnował jednak przedłużony rzut karny, a następnie nie dobił piłki do pustej bramki! Jeśli nie wykorzystuje się takich szans, to płaci się wysoką karę. - Jesteśmy załamani - przyznał zawodnik Jango, Paweł Machura.

Katowiczanie niemal od początku meczu gonili wynik. Zdeterminowany Hurtap dwukrotnie obejmował prowadzenie, którego już nie wypuścił ze swych rąk. - Dla mnie to radosne chwile, bo grałem wcześniej w Jango i pochodzę ze Śląska. Właśnie tutaj będę świętował to zwycięstwo - cieszył się Marcin Pawłowski, gracz ekipy z Łęczycy. Dwie spośród bramek katowiczanie stracili na własne życzenie.

- Nie może być tak, że najniższy zawodnik na boisku skacze najwyżej do piłki i wykłada ją koledze. Kolejny błąd to moja wina. Straciłem piłkę, nabijając jednego z rywali - kręcił głową Krzysztof Jasiński. Kapitan Jango trafił Widzickiego i ten znalazł się oko w oko z Ulfikiem. Bramkarz gospodarzy stracił cztery gole, ale i tak należał do najlepszych na parkiecie. Bronił momentami jak w transie.

Nadzieje w Szopienicach odżyły za sprawą Douglasa. Brazylijczyk, dopingowany przez urodziwą dziewczynę, strzelił kontaktowego gola na dwie sekundy przed przerwą. Kolejne słowo należało co prawda do Hurtapu, ale w końcówce Jango zdecydowanie dyktowało warunki. - W psychice coś tkwi, że prowadząc jedną bramką drużna podświadomie cofa się i skupia na obronie. Dlatego oddaliśmy inicjatywę - tłumaczył Pawłowski.

Dramaturgia była do ostatniej syreny. - Gnietliśmy rywali, strzelaliśmy, trafialiśmy w słupki, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. To jest piękno futsalu - komentował Machura, kiedy na jego oczach wybuchła mała "wojna" pomiędzy zawodnikami. Brazylijczyków z Jango poniosły emocje, wściekli się na sędziów i bramkarza Hurtapu. Zaczęli rzucać bidonami i rozlewać wodę. Sytuację szybko opanowano.[b]

[/b]Jango dzięki wygranej w Łęczycy 5-3 nadal przewodzi w tabeli, lecz Hurtap zrównał się już punktami.[b] [url=http://sportslaski.pl/live.php?id=12][/url][/b]
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również