Jango - Gaszyńscy 6-1
07.02.2009
Goście czujący respekt przed liderem, mocno cofnęli się do obrony, skupiając się wyłącznie na rozbijaniu ataków rywali. Od czasu do czasu szukali swojej szansy w kontrze. Po jednej z nich, bliski szczęścia był Zając, ale uderzył minimalnie niecelnie. Po stronie gospodarzy okazje mieli Janovsky i Polasek. Jednak Zachariasz nie dał się zaskoczyć.
Napór miejscowych rósł z każdą minutą. Groźnie pod bramką przyjezdnych było głównie po akcjach Brazylijczyków. Andre, Halison oraz Douglas przeprowadzali koronkowe akcje, a grający z nimi w ataku Machura dwukrotnie dopełnił formalności. Tuż przed końcem pierwszej odsłony, Gaszyńscy wyprowadzili jeden z nielicznych ataków. Kwater znalazł się "oko w oko" ze Skorupskim, ale górą z tego pojedynku wyszedł golkiper Jango.
Po zmianie stron obraz gry był identyczny jak przed przerwą. Katowiczanie atakowali, a goście ograniczali się jedynie do obrony. Nadal wyróżniającą się "czwórką" na parkiecie byli zawodnicy z kraju króla futbolu, wspomagani przez Machurę. To właśnie ich kolejna, składna, akcja przyniosła po raz trzeci efekt. Andre ładnie podał do Douglasa, który po minięciu bramkarza umieścił piłkę w siatce.
W końcówce spotkania w szeregach przyjezdnych uaktywnił się Kwater, który kilkukrotnie próbował strzelać na bramkę, ale czynił to nieporadnie. Dopiero któraś z kolei próba była skuteczna. Krakowianom udało się jeszcze raz pokonać Skorupskiego, jednak Kozieł uderzył bezpośrednio z autu i bramka nie została uznana.
Ostatnie minuty ponownie należały do miejscowych. Jango zaliczyło kolejne trafienia i pewnie sięgnęło po trzy punkty.
Pod szatniami
[b]Paweł Machura[/b] (zawodnik Jango): Wynik może świadczyć o łatwym zwycięstwie. Tak jednak nie było. Musieliśmy zostawić na parkiecie sporo zdrowia, aby zdobyć komplet punktów. Trzeba było się sporo nabiegać, żeby rozbić obronę rywali.
[b]Ivan Ilchyshyn [/b](trener Jango): Staraliśmy się zagrać na zero z tyłu. Obrona pokazała się z dobrej strony. Zawodnicy wykazali dużą koncentrację do samego końca. W ataku bardzo dobrze zaprezentowali się Brazylijczycy oraz Machura, który pokazał, że jest wartościowym graczem.
[b]Gerard Juszczak[/b] (trener Gaszyńskich): Mając braki kadrowe, spowodowane chorobami, nie mogliśmy prowadzić otwartej gry z liderem. Do pewnego momentu taktyka się sprawdzała, bo grając z kontry mieliśmy kilka okazji. Zabrakło jednak skuteczności. W końcówce rywal nas dobił i było po meczu.
Napór miejscowych rósł z każdą minutą. Groźnie pod bramką przyjezdnych było głównie po akcjach Brazylijczyków. Andre, Halison oraz Douglas przeprowadzali koronkowe akcje, a grający z nimi w ataku Machura dwukrotnie dopełnił formalności. Tuż przed końcem pierwszej odsłony, Gaszyńscy wyprowadzili jeden z nielicznych ataków. Kwater znalazł się "oko w oko" ze Skorupskim, ale górą z tego pojedynku wyszedł golkiper Jango.
Po zmianie stron obraz gry był identyczny jak przed przerwą. Katowiczanie atakowali, a goście ograniczali się jedynie do obrony. Nadal wyróżniającą się "czwórką" na parkiecie byli zawodnicy z kraju króla futbolu, wspomagani przez Machurę. To właśnie ich kolejna, składna, akcja przyniosła po raz trzeci efekt. Andre ładnie podał do Douglasa, który po minięciu bramkarza umieścił piłkę w siatce.
W końcówce spotkania w szeregach przyjezdnych uaktywnił się Kwater, który kilkukrotnie próbował strzelać na bramkę, ale czynił to nieporadnie. Dopiero któraś z kolei próba była skuteczna. Krakowianom udało się jeszcze raz pokonać Skorupskiego, jednak Kozieł uderzył bezpośrednio z autu i bramka nie została uznana.
Ostatnie minuty ponownie należały do miejscowych. Jango zaliczyło kolejne trafienia i pewnie sięgnęło po trzy punkty.
Pod szatniami
[b]Paweł Machura[/b] (zawodnik Jango): Wynik może świadczyć o łatwym zwycięstwie. Tak jednak nie było. Musieliśmy zostawić na parkiecie sporo zdrowia, aby zdobyć komplet punktów. Trzeba było się sporo nabiegać, żeby rozbić obronę rywali.
[b]Ivan Ilchyshyn [/b](trener Jango): Staraliśmy się zagrać na zero z tyłu. Obrona pokazała się z dobrej strony. Zawodnicy wykazali dużą koncentrację do samego końca. W ataku bardzo dobrze zaprezentowali się Brazylijczycy oraz Machura, który pokazał, że jest wartościowym graczem.
[b]Gerard Juszczak[/b] (trener Gaszyńskich): Mając braki kadrowe, spowodowane chorobami, nie mogliśmy prowadzić otwartej gry z liderem. Do pewnego momentu taktyka się sprawdzała, bo grając z kontry mieliśmy kilka okazji. Zabrakło jednak skuteczności. W końcówce rywal nas dobił i było po meczu.
Polecane
Futsal Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów