Jango - Clearex 8-6 (PP). W szopienickiej hali lała się krew
08.05.2009
Rozpoczęło się od wręczenia medali dla Jango za zdobycie wicemistrzostwa Polski, a skończyło na gradzie bramek. Katowiczanie potrzebowali zaledwie 12 sekund na objęcie prowadzenia. Do przerwy spotkanie było bardzo wyrównane i na kolejne trafienia jednego zespołu, drugi odpowiadał tym samy. Minimalnie lepsi okazali się przyjezdni i za sprawą bardzo ładnego strzału Szłapy schodzili do szatni z jednobramkową przewagą.
Tuż po wznowieniu drugich dwudziestu minut miejscowi ponownie zaskoczyli rywala i doprowadzili do remisu. - Znowu zaspaliśmy. Zresztą w całym spotkaniu popełniliśmy zbyt dużo błędów, które nie powinny mieć miejsca - nie krył rozgoryczenia Tadeusz Wolny, trener gości. Dzięki wpadkom jego podopiecznych katowiczanie szybko odskoczyli. Clearex goniąc wynik musiał się odkryć. - To ułatwiło nam sprawę i dołożyliśmy kolejne trafienia - cieszył się Paweł Machura, zawodnik Jango. Ambitnie grający przyjezdni nie dawali za wygraną i powoli odrabiali straty. W ostatecznym rozrachunku zdołali zmniejszyć je do dwóch bramek, co może okazać się bezcenne w perspektywie rewanżu w Chorzowie.
- Tyle goli nie często wpada. Zobaczyliśmy radosny futsal - podsumował Adam Kaczyński, prezes gospodarzy. Wesoły nastrój zaburzyły jednak dwie sprawy przez, które nie do końca dobrze wspominać będą ten mecz piłkarze Jango. Najpierw w starciu z rywalem kontuzji nabawił się bramkarz Skorupski. Następnie w ferworze walki po upadku na parkiet Andre stracił połowę zęba oraz rozciął wargę. Brazylijczyk musiał przedwcześnie zakończyć spotkanie i udać się do szpitala.
Pod szatniami
[b]Paweł Machura[/b] (zawodnik Jango): Szkoda, że roztrwoniliśmy przewagę. Mogliśmy mocno przybliżyć się do półfinału, a tak sprawa awansu pozostaje otwarta. Cieszymy się jednak, że udało się wygrać, gdyż teraz Clearex musi gonić.
[b]Tadeusz Wolny [/b](trener Cleareksu): Fatalne błędy, brak zaangażowania oraz walki to wszystko zadecydowało o naszej porażce. Na szczęście awans jeszcze nie jest stracony. Musimy w rewanżu dać z siebie wszystko.[b]
[/b]
Tuż po wznowieniu drugich dwudziestu minut miejscowi ponownie zaskoczyli rywala i doprowadzili do remisu. - Znowu zaspaliśmy. Zresztą w całym spotkaniu popełniliśmy zbyt dużo błędów, które nie powinny mieć miejsca - nie krył rozgoryczenia Tadeusz Wolny, trener gości. Dzięki wpadkom jego podopiecznych katowiczanie szybko odskoczyli. Clearex goniąc wynik musiał się odkryć. - To ułatwiło nam sprawę i dołożyliśmy kolejne trafienia - cieszył się Paweł Machura, zawodnik Jango. Ambitnie grający przyjezdni nie dawali za wygraną i powoli odrabiali straty. W ostatecznym rozrachunku zdołali zmniejszyć je do dwóch bramek, co może okazać się bezcenne w perspektywie rewanżu w Chorzowie.
- Tyle goli nie często wpada. Zobaczyliśmy radosny futsal - podsumował Adam Kaczyński, prezes gospodarzy. Wesoły nastrój zaburzyły jednak dwie sprawy przez, które nie do końca dobrze wspominać będą ten mecz piłkarze Jango. Najpierw w starciu z rywalem kontuzji nabawił się bramkarz Skorupski. Następnie w ferworze walki po upadku na parkiet Andre stracił połowę zęba oraz rozciął wargę. Brazylijczyk musiał przedwcześnie zakończyć spotkanie i udać się do szpitala.
Pod szatniami
[b]Paweł Machura[/b] (zawodnik Jango): Szkoda, że roztrwoniliśmy przewagę. Mogliśmy mocno przybliżyć się do półfinału, a tak sprawa awansu pozostaje otwarta. Cieszymy się jednak, że udało się wygrać, gdyż teraz Clearex musi gonić.
[b]Tadeusz Wolny [/b](trener Cleareksu): Fatalne błędy, brak zaangażowania oraz walki to wszystko zadecydowało o naszej porażce. Na szczęście awans jeszcze nie jest stracony. Musimy w rewanżu dać z siebie wszystko.[b]
[/b]
Polecane
Futsal Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów