Jango - Akademia 1-1. Podział punktów praktycznie przekreślił wszystko

25.04.2009
Remis Jango z Akademią FC praktycznie przekreślił szanse katowiczan na zdobycie tytułu. Wszytko zależy od jutrzejszego meczu Jachymu Tychy z Hurtapem Łęczyca.
W szopienickiej hali spotkały się zespoły, które teoretycznie miały jeszcze możliwość zdobycia mistrzostwa. Jednych i drugich interesowała jedynie wygrana, bo tylko komplet punktów pozwalał na zachowanie choćby cienia szansy na tytuł.

Obie drużyny zaczęły jednak bardzo zachowawczo. - Wiedzieliśmy, że Katowice to trudny teren. Przeciwnik z najwyższej półki, dlatego nie mogliśmy się odkryć. Stracona bramka w pierwszych minutach mogła zadecydować o niekorzystnym końcowym rezultacie - tłumaczył grający trener Akademii, Klaudiusz Hirsch. Podobne założenia taktyczne mieli miejscowi. - Początkowo graliśmy bardzo ostrożnie. Chcieliśmy zabezpieczyć swoją bramkę i w miarę możliwości coś zdziałać z przodu. Z biegiem czasu dopiero zaczęliśmy śmielej atakować, gdyż nie mieliśmy nic do stracenia. Liczyła  się tylko wygrana - powiedział Paweł Machura, zawodnik Jango.

Po bramką Neagu robiło się coraz goręcej, ale to Skorupski pierwszy skapitulował. - Moment zagapienia skutkował utratą bramki do szatni. Poszła kontra i na przerwę schodziliśmy ze straconym golem. A wystarczyło przytrzymać czy wykopnąć na ślepo piłkę i można by tego uniknąć - żałował Machura.

Wśród katowiczan bardzo aktywny był Ilchyshyn. Ukraiński szkoleniowiec, który po raz trzeci w tym sezonie wystąpił w oficjalnym meczu Jango, po kilku nieudanych akcjach zdołał umieścić piłkę w siatce. Piłkę na rzecz Maurico stracił Derik i kontratak gospodarzy okazał się zabójczy.

Tuż po wyrównaniu, kontuzji nabawił się bramkarz miejscowych. Między słupkami zastąpił go Ulfik, który nie mógł narzekać na brak pracy, a także łagodne traktowanie przez rywali. Kilkukrotnie ratował zespół przed stratą gola oraz musiał wytrzymać niejedno ostre starcie.

Walczące do końca Jango zdecydowało się na wycofanie golkipera. Przewaga w polu powinna zostać udokumentowana zdobyciem zwycięskiej bramki, ale świetnie spisywał się Neagu. Wynik nie uległ już zmianie i podział punktów uradował tylko zawodników Hurtapu Łęczyca obecnych na trybunach. W przypadku jutrzejszego zwycięstwa lidera w Tychach zawodnicy tego klubu będą mogli świętować zdobycie mistrzowskiego tytułu.[b]
[/b]
autor: Krzysztof Kubicki, Mariusz Polak

Przeczytaj również