Jan Miodek pełen optymizmu przed kolejnymi meczami Ruchu
14.03.2011
Kiedy w sobotni wieczór musiałem wyjść z domu, zobaczyłem w internecie, że prowadzimy z Bełchatowem 1-0 po strzale Jankowskiego. Kiedy wróciłem, odetchnąłem z ulgą: jest zwycięstwo! Najrówniej od lat grający, z reguły niezawodny Grzyb zrobił, co do niego należało. Brawo! Nie ukrywam, że najwięcej mnie cieszą wreszcie D W I E zdobyte bramki. Mam serdecznie dosyć rezultatów 0-0, 1-1 i 0-1, bo kojarzą mi się ze spadkami "Niebieskich" z ekstraklasy, a o dotychczasowej indolencji strzeleckiej chorzowian pisałem w ostatnim - bardzo melancholijnym - felietonie.
Teraz będę trzymał za słowo samych piłkarzy, którzy - jak przeczytałem w sieci - twierdzą, że mają zbyt silny skład, by walczyć o utrzymanie, że muszą pójść w górę tabeli. Liczę też bardzo na nie tylko finansowe wsparcie nowego sponsora. Sfera psychiczna jest przecież równie ważna, jeśli nie najważniejsza.
Nie wycofuję się przy tym z ani jednego zdania felietonu napisanego na zakończenie rundy jesiennej: do ostatniej kolejki będą pot, nerwy i gra o wszystko w każdym spotkaniu. Tylko takie założenie jest warunkiem uczucia ulgi na koniec rundy wiosennej!
Teraz będę trzymał za słowo samych piłkarzy, którzy - jak przeczytałem w sieci - twierdzą, że mają zbyt silny skład, by walczyć o utrzymanie, że muszą pójść w górę tabeli. Liczę też bardzo na nie tylko finansowe wsparcie nowego sponsora. Sfera psychiczna jest przecież równie ważna, jeśli nie najważniejsza.
Nie wycofuję się przy tym z ani jednego zdania felietonu napisanego na zakończenie rundy jesiennej: do ostatniej kolejki będą pot, nerwy i gra o wszystko w każdym spotkaniu. Tylko takie założenie jest warunkiem uczucia ulgi na koniec rundy wiosennej!
Polecane
Ekstraklasa