Jan Miodek: Drżałem o końcowy wynik i jakąś przypadkową akcję rywali

20.03.2011
- Brawa wielkie i najserdeczniejsze gratulacje - dla drużyny i dla trenera! - pisze w kolejnym felietonie dla oficjalnej strony Ruchu Chorzów kibic "Niebieskich", profesor Jan Miodek.
Kiedy w przeddzień derbowego meczu z Górnikiem udzielałem wywiadu reporterowi jednej ze stacji telewizyjnych, powiedziałem, że Ruch musi w każdym meczu grać o wszystko, że dlatego liczę na zwycięstwo, ale w duchu myślałem co najwyżej o 1-0. Gdy zaś - śledząc spotkanie w Internecie - zobaczyłem, jakie mu towarzyszą perturbacje pogodowe i świetlne, drżałem o końcowy wynik i jakąś przypadkową akcję rywali zakończoną powodzeniem. No a wynik 0-1 działa na mnie jak płachta na byka - zwierzyłem się w jednym z ostatnich felietonów. A tu zrobiło się 3-0 dla Niebieskich. Brawa wielkie i najserdeczniejsze gratulacje - dla drużyny i dla trenera!

Według moich wyliczeń było to 965 zwycięstwo Ruchu w historii jego pojedynków w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ale z Górnikiem nigdy mu się nie wiodło. Zabrzanie swoje występy w I lidze zaczęli w 1957 roku od zwycięstwa właśnie nad nami 3-1. My - zaaplikowaliśmy im 3 gole niewiele razy. Najefektowniejsze i po koncertowej grze było 3-0 w Zabrzu w 1963 roku w półfinale Pucharu Polski. Po nim przyszło niespodziewane i gorzkie 0-2 z Zagłębiem Sosnowiec w finale na Stadionie Śląskim 1 maja tegoż roku. Bardzo radosne było 3-1 z Górnikiem w 1968 roku, bo przypieczętowujące mistrzostwo Polski (w parę dni później w finale Pucharu Polski przegraliśmy z zabrzanami 0-3). Tak jak dziś 3-0 wygraliśmy z wielkim rywalem w roku 1974 (też wtedy zdobyliśmy mistrzostwo). 3-1 zwyciężyliśmy w następnym mistrzowskim sezonie roku 1975, a potem dopiero w roku 1993. Trzy razy było 3-2 dla Ruchu: w latach 1970, 2001 i 2008 (to wtedy Gerard Cieślik i Włodzimierz Lubański wprowadzili swoje zespoły na murawę Stadionu Śląskiego). W tej perspektywie historycznej dzisiejsza wiktoria nabiera dodatkowego blasku.

A czy mecz Ruch - Górnik były to te derby, czy to derby? - zapytał mnie także przywołany na początku reporter. - W języku angielskim derby są formą liczby pojedynczej, określającą pierwotnie wyścigi koni trzyletnich (dopiero później utrwaliło się znaczenie "pojedynek lokalnych rywali"). Coraz lepsza znajomość angielszczyzny wśród naszego społeczeństwa sprawiła, że obecnie coraz częściej tak się to słowo traktuje i pojawiają się konstrukcje typu "wielkie derby Śląska Ruch pasjonowało wszystkich”. Przez kilkadziesiąt jednak lat brzmienie derby - z wygłosowym "-y” takim jak w formach liczby mnogiej psy, koty, domy, stoły, wozy, zawody - sprawiło, że wszyscy mówiliśmy pluralnie o tych wielkich derbach i ja do takiego zachowania gramatycznego jestem bardzo przywiązany. Współczesne wydawnictwa poprawnościowe dopuszczają oba warianty: albo te wielkie derby przyniosły zwycięstwo Ruchowi, albo to wielkie derby przyniosło zwycięstwo Ruchowi.
źródło: Ruch Chorzów

Przeczytaj również