Jakub Świerczok: Podpatruję, jak rzuty karne strzela Cristiano Ronaldo
03.09.2011
Świerczok urodził się w Tychach, gdzie zaczynał grać w piłkę. Następnie przeniósł się do Górnika MK Katowice. - Zjeździłem z tym zespołem wiele różnych turniejów młodzieżowych. Podczas jednego z nich spodobałem się trenerowi młodzieży z Cracovii. I takim sposobem trafiłem do Krakowa, gdzie podjąłem naukę w Szkole Mistrzostwa Sportowego - wyjaśnił Kuba. Mógł zostać w zespole "Pasów", ale uznał, że lepszą opcją będzie wybór Polonii.
Pierwszy rok w Młodej Ekstraklasie był całkiem niezły. Strzelił siedem goli. Za to w poprzednim sezonie ten dorobek był ubogi, bo Świerczok tylko trzy razy cieszył się z bramek. Czyli dokładnie tyle razy, ile we wczorajszym meczu z Olimpią Grudziądz! Skąd taki wybuch formy? - Cóż, nasz zespół w Młodej Ekstraklasie nie należał do zbyt mocnych. Stwarzaliśmy niewiele sytuacji, stąd tak to wyglądało. A teraz po prostu dobrze się czuję, trener na mnie stawia i jakoś piłka do siatki wpada - cieszył się Kuba, bo w siedmiu meczach na zapleczu ekstraklasy zdobył już pięć bramek.
Zaczął w Nowym Sączu od fantastycznego strzału z dystansu, który doprowadził do remisu. Polonia ostatecznie wygrała. - Celowałem tylko w światło bramki. Uderzałem "na siłę", nie wiedziałem do końca, gdzie poleci piłka - przyznał bez owijania w bawełnę. Mógł z Sandecją zdobyć jeszcze jedną piękną bramkę. Tym razem z rzutu wolnego. Piłka zatrzymała się na poprzeczce. Co nie udało się w Nowym Sączu, "wpadło" w Elblągu. Świerczok znów huknął ze stałego fragmenty gry. Bramkarz Olimpii skapitulował.
Wczoraj trzykrotnie "ukłuł" drugą I-ligową Olimpię. - Świerczok, tak ma na nazwisko? Teraz na pewno już je zapamiętam - przyznał Marcin Kaczmarek. - Chłopak dysponuje dobrym uderzeniem z drugiej linii - chwalił szkoleniowiec zespołu z Grudziądza.

- Co tu dużo mówić, to był mój najlepszy mecz w seniorskiej piłce - mówił 19-latek. Polowanie na hat tricka rozpoczął od wypracowania rzutu karnego i ustawienia piłki na jedenastym metrze. Można było odnieść wrażenie, że jedyny młodzieżowiec w pierwszym składzie Polonii nie zamierzał oddać piłki żadnemu starszemu koledze. - Spokojnie, Kuba był wyznaczony do tego zadania - tłumaczył Paweł Gamla.
Nic dziwnego! "Młokos" poradził sobie w bezczelnie dobry sposób. - Ćwiczę po treningach strzelanie rzutów karnych. I podglądam, jak to robi na przykład Cristiano Ronaldo. Wczoraj uderzyłem tak, jak to on ma zwyczaju - przekonywał.
Dariusz Fornalak dba o to, aby Świerczok nie "odfrunął". Młody gracz w Elblągu strzelił gola, lecz gdy wszedł do szatni, nasłuchał się słów krytyki. - Gdyby nie przepis o młodzieżowcu, nie wyszedłby na drugą połowę - grzmiał trener Polonii. Powód? - Staramy się robić wszystko, by Kuba został piłkarzem, a ma ku temu ogromne możliwości. Na razie jest tak, że w wielu fragmentach meczu jego niefrasobliwość obraca się przeciwko drużynie. Tak być nie może i on musi mieć tego świadomość - podkreślał Fornalak.
Ostre słowa wcale nie sprawiły, że Świerczok przestał kiwać i popisywać się sztuczkami technicznymi, które są tak efektowne, co ryzykowne. - Jeśli nie tracę piłki, to nie ma problemu - Kuba zagadnięty o to wczoraj wzruszył ramionami i zapowiedział, że chce w tym sezonie strzelić 10 goli w I lidze. - Chyba, że piłka nadal będzie tak często wpadała do siatki... Wtedy trzeba będzie zmienić plan - dodał z łobuzerskim uśmiechem.
Pierwszy rok w Młodej Ekstraklasie był całkiem niezły. Strzelił siedem goli. Za to w poprzednim sezonie ten dorobek był ubogi, bo Świerczok tylko trzy razy cieszył się z bramek. Czyli dokładnie tyle razy, ile we wczorajszym meczu z Olimpią Grudziądz! Skąd taki wybuch formy? - Cóż, nasz zespół w Młodej Ekstraklasie nie należał do zbyt mocnych. Stwarzaliśmy niewiele sytuacji, stąd tak to wyglądało. A teraz po prostu dobrze się czuję, trener na mnie stawia i jakoś piłka do siatki wpada - cieszył się Kuba, bo w siedmiu meczach na zapleczu ekstraklasy zdobył już pięć bramek.
Zaczął w Nowym Sączu od fantastycznego strzału z dystansu, który doprowadził do remisu. Polonia ostatecznie wygrała. - Celowałem tylko w światło bramki. Uderzałem "na siłę", nie wiedziałem do końca, gdzie poleci piłka - przyznał bez owijania w bawełnę. Mógł z Sandecją zdobyć jeszcze jedną piękną bramkę. Tym razem z rzutu wolnego. Piłka zatrzymała się na poprzeczce. Co nie udało się w Nowym Sączu, "wpadło" w Elblągu. Świerczok znów huknął ze stałego fragmenty gry. Bramkarz Olimpii skapitulował.
Wczoraj trzykrotnie "ukłuł" drugą I-ligową Olimpię. - Świerczok, tak ma na nazwisko? Teraz na pewno już je zapamiętam - przyznał Marcin Kaczmarek. - Chłopak dysponuje dobrym uderzeniem z drugiej linii - chwalił szkoleniowiec zespołu z Grudziądza.
- Co tu dużo mówić, to był mój najlepszy mecz w seniorskiej piłce - mówił 19-latek. Polowanie na hat tricka rozpoczął od wypracowania rzutu karnego i ustawienia piłki na jedenastym metrze. Można było odnieść wrażenie, że jedyny młodzieżowiec w pierwszym składzie Polonii nie zamierzał oddać piłki żadnemu starszemu koledze. - Spokojnie, Kuba był wyznaczony do tego zadania - tłumaczył Paweł Gamla.
Nic dziwnego! "Młokos" poradził sobie w bezczelnie dobry sposób. - Ćwiczę po treningach strzelanie rzutów karnych. I podglądam, jak to robi na przykład Cristiano Ronaldo. Wczoraj uderzyłem tak, jak to on ma zwyczaju - przekonywał.
Dariusz Fornalak dba o to, aby Świerczok nie "odfrunął". Młody gracz w Elblągu strzelił gola, lecz gdy wszedł do szatni, nasłuchał się słów krytyki. - Gdyby nie przepis o młodzieżowcu, nie wyszedłby na drugą połowę - grzmiał trener Polonii. Powód? - Staramy się robić wszystko, by Kuba został piłkarzem, a ma ku temu ogromne możliwości. Na razie jest tak, że w wielu fragmentach meczu jego niefrasobliwość obraca się przeciwko drużynie. Tak być nie może i on musi mieć tego świadomość - podkreślał Fornalak.
Ostre słowa wcale nie sprawiły, że Świerczok przestał kiwać i popisywać się sztuczkami technicznymi, które są tak efektowne, co ryzykowne. - Jeśli nie tracę piłki, to nie ma problemu - Kuba zagadnięty o to wczoraj wzruszył ramionami i zapowiedział, że chce w tym sezonie strzelić 10 goli w I lidze. - Chyba, że piłka nadal będzie tak często wpadała do siatki... Wtedy trzeba będzie zmienić plan - dodał z łobuzerskim uśmiechem.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku