Jakub Świerczok: Nie czuję się lepszy, bo zagrałem w Bundeslidze

26.07.2012
20-latek wrócił na Śląsk z Niemiec. - Swoje przeżyłem. 55 tysięcy kibiców na trybunach, Raul Gonzalez na tym samym boisku... Są to elementy, które zapadają w pamięć - przyznaje nowy napastnik Piasta Gliwice.
Świerczok jeszcze rok temu był zawodnikiem niemal anonimowym. Mało kto o nim słyszał. Jedna runda w I lidze sprawiła, że wywołał furorę. 12 goli w 18 meczach w barwach słabej Polonii - to musiało zrobić wrażenie na przedstawicielach innych klubów.

Młodego zawodnika chciała kupić Wisła Kraków, lecz nie była w stanie zaoferować tyle, ile 1. FC Kaiserslautern. Niemcy wyłożyli na stół sumę oscylującą wokół pół miliona euro. Środki te pomogły uratować budżet Polonii Bytom. A sam Świerczok? Bardzo szybko zadebiutował w Bundeslidze.

- Swoje przeżyłem. 55 tysięcy kibiców na trybunach, Raul Gonzalez na tym samym boisku... Są to elementy, które zapadają w pamięć - mówi dzisiaj. Ostatecznie wiosną rozegrał sześć meczów w Bundeslidze. Nie zdobył gola, zaś Kaiserslautern spadło z ligi. - Czas spędzony w Niemczech był solidną lekcją. Jedno się nie zmieniło - wciąż trzeba walczyć, żeby nie zostać pominiętym - uważa Kuba.

W ostatnim czasie miał sporo propozycji. Wybrał Piasta i jest zadowolony. - Wszystko jest super, zarówno pod względem kadrowym, jak i organizacyjnym. Szczególnie fajnie wygląda rywalizacja. Kędziora, Ruben, Sikora to uznani zawodnicy, stąd z treningu na trening trzeba udowadniać, że zasługuje się na grę w pierwszym składzie. W Piaście nic nie ma za darmo - stwierdza Świerczok, który w Bytomiu miał opinię mało pokornego, trochę nieokrzesanego.

- Nie czuję się lepszy od innych tylko dlatego, że zagrałem w Bundeslidze. Teraz zdecydowałem się na powrót do Polski, żeby coś udowodnić. Cel mam taki: pokazywać się z jak najlepszej strony i zdobywać bramki - kończy.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również