"Jak to ma się powtórzyć to lepiej w ogóle nie wychodźmy na boisko!"

01.04.2012
Daniel Mąka po meczu z Olimpią Elbląg kipiał ze złości. - Przysięgam, że gdybyśmy dziś nie wygrali to nie wiem co bym zrobił z kolegami - mówił po zejściu z murawy.

Daniel Mąka był zadowolony z wyniku meczu z Olimpią Elbląg, ale nie stylu gry swojej drużyny, która w drugiej połowie zagrała słąbo i mecz kończyła w "dziesiątkę". - Sami zgotowaliśmy sobie ten los - mówię o nerwowej drugiej połowie. W pierwszej części meczu graliśmy rewelacyjnie, ale po przerwie... Z szatni na boisko wyszło jedenastu indywidualistów. Tak się nie da grać w piłkę i to nie przystoi drużynie, która walczy o utrzymanie! - relacjonował, nerwowo gestykulując, piłkarz.

Dziennikarze tłumaczyli jednak "Mączce", że Polonia wygrała ten mecz i wszystko skończyło się po myśli bytomian. Kapitan "Niebiesko-Czerwonych" nie dał się jednak przekonać, pokazując jak wiele emocji przywiązuje do walki Polonii o utrzymanie. - W sytuacji, w której się znajdujemy, tylko zwycięstwo nam coś dawało. Gdybyśmy przegrali - nie wiem gdzie byśmy teraz byli. My nie możemy odpuszczać po 45 minutach, nie możemy być drużyną tylko w jednej połowie. Jeśli mamy grać tak jak po przerwie to... lepiej żebyśmy w ogóle nie wychodzili na boisko! Musimy wyeliminować te błędy - mówił po meczu.

Mące zwrócono jednak uwagę na to, że Olimpia wcale nie pokazała wielkiego futbolu i gole Polonii strzeliła dopiero po rzucie wolnym i karnym. Dla kapitana bytomian nie miało to jednak znaczenia. - Najwidoczniej z przypadku też można strzelać bramki. A odnośnie rzutu karnego to muszę powiedzieć, że decyzja o nim była sporna. W tamtej sytuacji było dotknięcie napastnika... ale piłka nożna to sport kontaktowy i takie rzeczy się zdarzają. A rywal przecież się nie ani przewrócił. nie próbował też wymusić "jedenastki"... - dziwił się pomocnik Polonii.

 

autor: Maciej Smolewski

Przeczytaj również