Jak "Niebiescy" radzą sobie z mrozem? Czapki, herbaty, czasem... worki

15.02.2012
Herbata z miodem, ale nigdy z "prądem". Czapki - obowiązkowo i do tego wydłużona rozgrzewka. Leszek Dyja, trener przygotowania fizycznego, opowiada jak Ruch Chorzów radzi sobie z mrozami.
- Zimno wpływa na nasz układ krwionośny. Mięśnie w niskich temperaturach się obkurczają. Trzeba więc się bardzo porządnie rozgrzać, dobrze porozciągać przed wysiłkiem, by nie było naciągnięć, kontuzji. Dlatego mocno wydłużamy rozgrzewkę przed treningiem. Oczywiście trzeba się też ciepło ubrać - mówi Dyja.

Trener przygotowania fizycznego zauważa jednak, że coraz rzadziej używane są modne niegdyś wśród piłkarzy foliowe worki na getry. - Mamy teraz zdecydowanie większe pole manewru. Jest znakomitej jakości odzież termiczna, którą zawodnicy stosują. To sprawia, że nie trzeba się już tak grubo ubierać, jak kiedyś, że możemy się już bardzo komfortowo poruszać, biegać, grać w piłkę - tłumaczy.

- Obowiązkowo piłkarze noszą też czapki, bo 40 procent ciepła ucieka z organizmu właśnie przez głowę. Przy minusowej temperaturze wszyscy bez wyjątku muszą być na treningu w czapkach. No i nie daj Boże, by ktoś wyszedł w krótkich spodenkach na mróz - podkreśla.

Jego zdaniem nie warto stosować na rozgrzanie herbaty "z prądem". - To złudne rozgrzewanie się. Proszę zauważyć, że wszystkie wiadomości o zamarznięciach ludzi w zimie mówią przy okazji o spożywaniu alkoholu. Alkohol rozszerza naczynia krwionośne i daje złudne odczucie ciepła, rozgrzewania od środka. Dlatego takiego rozgrzewania się absolutnie nie zalecam - kończy Leszek Dyja, który zaznacza, że dla organizmu graniczną temperaturą jest -14 stopni Celsjusza. Poniżej tej temperatury - z punktu widzenia medycznego - nie powinno się grać.
źródło: ruchchorzow.com.pl

Przeczytaj również