Jak na Reymonta przyjęli wiadomość, że znów zagrają z Ruchem?
26.03.2012
- Ruch to dobry zespół. Myślę, że oba zespoły cieszą się z tego, że na pucharowe mecze nie będą musiały daleko wyjeżdżać. Z Krakowa do Chorzowa jest bardzo blisko - mówił po porannym treningu "Białej Gwiazdy" Łukasz Garguła. Pomocnik mistrza Polski z poprzedniego sezonu, jest zadowolony z tego, że rewanż zostanie rozegrany na Reymonta. - Ale nic nam to nie da, jeżeli nie zagramy lepiej w dwumeczu z chorzowskim zespołem - podkreśla "Guła".
Michał Probierz nie mógł być zaskoczony losowaniem, bo od dłuższego czasu mówił, że jeszcze dwa razy spotka się z Waldemarem Fornalikiem. - Także nie zastanawiam się nad wynikami losowania - powiedział szkoleniowiec oficjalnej stronie Wisły Kraków. Kapitan krakowian, Cezary Wilk, podkreśla, że Wisła jest w stanie awansować do finału rozgrywek o Puchar Polski. - Przyznajemy, że na Cichej zaprezentowaliśmy się bardzo źle. Mamy jednak na tyle dobrych zawodników, że w kolejnych dwóch meczach z Ruchem nie możemy spisać się aż tak słabo. Wiemy, o co gramy - zapewnia Wilk.
26-latek wraca jeszcze wspomnieniami do niedzielnego meczu ligowego. - Przegraliśmy zasłużenie, ale karnego nie było. Rzadko oceniam pracę sędziów, ale w tym wypadku trudno utrzymać nerwy na wodzy. Zasłoniłem się ciałem, a Marek Zieńczuk kopnął mnie w nogę - opisuje sytuację z drugiej połowy wczorajszego spotkania. - Jeżeli już był tam faul, to Marka na mnie - rozłożył ręce, po czym dodał, że zabiera się do pracy, bo przed Wisłą kolejne ciężkie mecze. Najbliższy już w piątek z Legią.
Michał Probierz nie mógł być zaskoczony losowaniem, bo od dłuższego czasu mówił, że jeszcze dwa razy spotka się z Waldemarem Fornalikiem. - Także nie zastanawiam się nad wynikami losowania - powiedział szkoleniowiec oficjalnej stronie Wisły Kraków. Kapitan krakowian, Cezary Wilk, podkreśla, że Wisła jest w stanie awansować do finału rozgrywek o Puchar Polski. - Przyznajemy, że na Cichej zaprezentowaliśmy się bardzo źle. Mamy jednak na tyle dobrych zawodników, że w kolejnych dwóch meczach z Ruchem nie możemy spisać się aż tak słabo. Wiemy, o co gramy - zapewnia Wilk.
26-latek wraca jeszcze wspomnieniami do niedzielnego meczu ligowego. - Przegraliśmy zasłużenie, ale karnego nie było. Rzadko oceniam pracę sędziów, ale w tym wypadku trudno utrzymać nerwy na wodzy. Zasłoniłem się ciałem, a Marek Zieńczuk kopnął mnie w nogę - opisuje sytuację z drugiej połowy wczorajszego spotkania. - Jeżeli już był tam faul, to Marka na mnie - rozłożył ręce, po czym dodał, że zabiera się do pracy, bo przed Wisłą kolejne ciężkie mecze. Najbliższy już w piątek z Legią.
Polecane
Ekstraklasa