Jak byli koledzy z boiska wspominają Henryka Bałuszyńskiego?

01.03.2012
- To pokazuje, jak kruche jest nasze życie. Jeden moment, parę chwil i okazuje się, że to wszystko nie do końca ma sens - mówi Jerzy Brzęczek, który grał w jednej drużynie ze zmarłym Henrykiem Bałuszyńskim.
Jerzy Brzęczek (grał z Henrykiem Bałuszyńskim w Górniku Zabrze)
- Jestem po prostu w szoku, jak chyba wszyscy. To był bardzo młody człowiek i na ten moment ta wiadomość jest dla mnie nie do zaakceptowania. To pokazuje, jak kruche jest nasze życie. Człowiek może walczyć, starać się, a tu jeden moment, parę chwil i okazuje się, że to wszystko nie do końca ma sens. Jest to bardzo przykre, że tak młody człowiek, który jako piłkarz bardzo wiele osiągnął, w kwiecie wieku nas opuszcza. Dla najbliższych to na pewno wielka tragedia. Można mówić wiele słów, ale niestety tego się nie da wrócić i jest to bardzo przykre.

Nic mi nie wiadomo na temat jakichś jego problemów z sercem. Na pewno był to bardzo dobry piłkarz. Może nie osiągnął tyle, ile powinien, patrząc na jego umiejętności i predyspozycje. Na karierę ma wpływ wiele czynników, również szczęście. Natomiast jako człowiek był zawsze pogodny, zawsze uśmiechnięty, lubiący żartować, dowcipkować. Nigdy nie należał do grupy konfliktowych ludzi, więc to na pewno jest straszna wiadomość.

Jan Żurek (asystent trenera Górnika Zabrze, w czasach, gdy grał tam Bałuszyński)
- Na pewno dla tych, którzy znali Henia jest to wielki szok. Dla mnie tak samo. To, że był wspaniałym piłkarzem, wszyscy wiemy. Ale to, że ten chłopak odszedł tak wcześnie, jest na pewno straszną wieścią. Był wspaniałym człowiekiem. Wesołym, uśmiechniętym i dobrym, nie przez pryzmat tego, że był wybitnym zawodnikiem. Nie wiedziałem nic o jego problemach zdrowotnych, jest to dla mnie duże zaskoczenie.

Andrzej Orzeszek (grał ze zmarłym Bałuszyńskim w Górniku Zabrze)
- Jaki to był zawodnik, tego nie trzeba mówić. Odnosił sukcesy, grał w reprezentacji Polski, Bundeslidze, to mówi samo za siebie. Sportowiec pełną gębą. A do tego wspaniały człowiek. Zawsze uśmiechnięty, życzliwy dla wszystkich. Był dla nas super kolegą. Żadne informacje o jego wcześniejszych problemach z sercem do mnie nie dotarły. Nie wiem, czy to była chwila, że to serce przestało bić, czy Heniu się leczył. W każdym razie nic nie wskazywało na to, żeby coś było nie tak, bo często jeszcze pogrywał gdzieś w oldbojach, czy na hali. Tutaj raczej była taka sytuacja nagła, niespodziewana...
autor: Michał Trela

Przeczytaj również