Jak Bogdan Wilk wyszukuje zawodników dla Piasta Gliwice?

20.10.2012
Przy skromnych środkach na transfery, Piastowi Gliwice udaje się pozyskiwać całkiem niezłych zawodników. O tym, jak się to robi, mówi Bogdan Wilk, członek sztabu szkoleniowego beniaminka.
- Robimy wszystko, by ten brak środków na wzmocnienia był jak najmniej odczuwalny. Mam wielu bardzo dobrych znajomych, którzy nie są związani z klubem, ale pomagają mi w ocenie zawodników. Można ich nazwać moimi skautami. Bardzo do tego skutecznymi, bo jeszcze nie zdarzyło mi się, by któryś minął się z prawdą. To tym ważniejsze, że piłkarzy, którymi się interesujemy, prześwietlamy nie tylko pod kątem umiejętności, ale też charakteru, podejścia do futbolu. Musimy wiedzieć, czy chłopak stawia piłkę na priorytetowym miejscu, czy traktuje ją tylko na wpół poważnie - tłumaczy Wilk.

Co jeszcze jest brane pod uwagę? Miejsce, z którego pochodzi. Najlepiej, aby było to jak najbliżej Gliwic. - To istotne dla zawodnika, żeby mógł wsiąść w auto i za dwie-trzy godziny spotkać się z najbliższymi - dodaje. - Przy odpowiednim treningu - a taki u nas jest - ci zawodnicy staną się kluczowymi postaciami zespołu. Część z nich, jak Matej Izvolt, czy Damian Zbozień, już takie miano zyskuje. A ci, którzy miejsca w składzie nie mają? W Gliwicach poziom jest tak wysoki, że niełatwo załapać się do meczowej osiemnastki, a co dopiero do podstawowego składu. Poza tym, styl gry Piasta jest oryginalny i aby się do niego dostosować, tydzień czy dwa nie wystarczą. Dajmy im więc trochę czasu, a efekty przyjdą - twierdzi.

Czy w kontekście zbliżającego się zimowego okienka transferowego, Wilk ma już jakiegoś zawodnika na oku? - W zeszły weekend byłem na jednym z meczów IV ligi i jedno nazwisko do notesu trafiło. Ale oczywiście ostatnie słowo należy do trenera Brosza... - kończy Bogdan Wilk.
źródło: Sport

Przeczytaj również