Jagiellonia - Ruch 6-0. Klęska "Niebieskich", historyczny mecz "Jagi"

15.09.2013
Jagiellonia Białystok zanotowała najwyższe zwycięstwo w historii meczów w ekstraklasie, a ofiarą "Jagi" padł bezradny dziś Ruch Chorzów. Goście nie mieli zupełnie nic do powiedzenia przy Danim Quintanie.
Wydarzenie
Dwudziesta pierwsza minuta. Dani Quintana wbiegł w pole karne "Niebieskich", mijając niemal wszystkich broniących zawodników pięknymi zwodami. Na sam koniec - kiedy stanął sam na sam z Krzysztofem Kamińskim - przelobował bramkarza gości, ustalając wynik na dwa do zera. Wtedy jeszcze gracze Ruchu mogli mieć nadzieję...

Bohater
Dani Quintant. Hiszpan bezdyskusyjnie rządził i dzielił w obrębie pola karnego Ruchu Chorzów. Defensorzy Ruchu nie mieli dziś pomysłu, jak zatrzymać dynamicznego atakującego "Jagi". Najpierw zawodnik strzelił dwa gole, a następnie zaliczył piękne asysty przy trafieniach Macieja Gajosa i bekima Balaja.

Rozczarowanie
Gra defensywna Ruchu. Sporym uproszczeniem byłoby stwierdzenie, że źle zagrał blok defensywny "Niebieskich". Dziś zwyczajnie cały zespół z Chorzowa warianty defensywne rozgrywał... beznadziejnie. Goście nie nadążali za dynamicznymi akcjami Jagiellonii, a to poskutkowało pięcioma straconymi golami.

Co ciekawego
- Było to najwyższe zwycięstwo Jagiellonii w historii występów w ekstraklasie.

- Jacek Zieliński obchodził dziś rocznicę prowadzenia Ruchu w meczach ligowych. Nie był to jednak udany jubileusz.

- Pierwszy gol padł po zamieszaniu w polu karnym Ruchu, błędzie Krzysztofa Kamińskiego, nieudanym wybiciu Piotra Stawarczyka i trzeźwości umysłu Mateusza Piątkowskiego, który po serii wpadek "Niebieskich" umieścił futbolówkę w siatce.

- Trzecie trafienie - zaraz po przerwie - znów było autorstwem fenomenalnego Hiszpana. Zawodnik "Jagi" przyjął piłkę przed polem karnym Kamińskiego i huknął nie do obrony dla bramkarza Ruchu. Piłka zmieściła się w bramce idealnie przy słupku.

- Kolejna akcja była - po raz kolejny - autorstwa Quintany, mimo że gola zdobył Maciej Gajos, to podanie przecinające linie defensywną Hiszpana było kluczowe. Z kolei Gajosowi nie pozostało nic innego, jak pokonać bezradnego Kamińskiego.

- Piąty - przedostatni - gol to popis umiejętności Bekima Balaja, który z dosyć ostrego konta i tak zdołał pokonać Kamińskiego. Młody bramkarz znów był bezradny. Asysta - Quintana.

- Na sześć... Balaj. Asysta - Quintana. Pogrom "Niebieskich" trwał w najlepsze...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również