Jagiellonia - Ruch 1-0. Wyszli z szatni o kwadrans później niż "Jaga"
07.05.2010
Passa ośmiu spotkań Ruchu bez porażki została zakończona. Waldemar Fornalik wyjechał z Chorzowa ze swoją drużyną w poniedziałek, a wróci jutro z pustymi rękami. Po odpadnięciu z Pucharu Polski, teraz przyszła pora na porażkę po bezbarwnym spotkaniu z "Jagą". - Tego tygodnia nie zaliczymy do udanych - przyznał Ariel Jakubowski. Ruch na mecz w Białymstoku wyszedł z dwoma napastnikami. Pierwszy raz od marca w wyjściowej jedenastce znalazł się Andrzej Niedzielan. Już w 10. minucie został jednak bardzo ostro potraktowany przez Tiago Cionka. - Specjalnie zdzielił mnie łokciem i od tego momentu nie czułem się zbyt komfortowo - przyznał "Wtorek", który nie zagroził bramce Grzegorza Sandomierskiego i jako pierwszy został zmieniony przez trenera Fornalika.
Niedzielan i Cionek nie przepadają za sobą od jesiennego meczu obu drużyn. Wówczas obrońca "Jagi" też ostro potraktował 31-letniego napastnika, ale wtedy źle na tym wyszedł, bo zirytowany Niedzielan strzelił trzy bramki. Dziś? - Nie mieliśmy dobrego dnia. Byliśmy za mało agresywni. To rywale nas bili po głowach i kopali po kostkach - przyznał człowiek biegający po boisku w specjalnej masce.
O ile pierwsza połowa w bokserskim liczeniu była na remis, o tyle początek drugiej "Niebiescy" zdecydowanie przespali. Po uderzeniu Jarosława Laty świetną interwencją popisał się Krzysztof Pilarz. Potem jeszcze w kilku sytuacjach gościom pomogło szczęście. Jednak w końcu przysnął Krzysztof Nykiel i po rzucie rożnym gola głową strzelił Andrius Skerla. Kwadrans od końca przerwy musiał upłynąć, nim chorzowianie się ocknęli. Dobrą zmianę dał Arkadiusz Piech. To on sprawił więcej problemów obronie Jagiellonii niż wszyscy jego koledzy razem wzięci.
Najładniejszą akcję gości przerwał jednak w niezrozumiały sposób sędzia. Piech urwał się z Arturem Sobiech. Mądrze dograł do partnera, a ten znalazł się w sytuacji sam na sam, kiedy arbiter użył gwizdka i dopatrzył się spalonego. Nikt na stadionie nie wiedział, o który moment chodziło. Powtórki telewizyjne też nie obroniły arbitra. - Nie zachwyciliśmy, ale sędzia też był w słabej formie - ocenił Ariel Jakubowski. To nie był jedyny błąd Piotra Siedleckiego. Popełnił ich zdecydowanie więcej. - Nie jestem człowiekiem, który płacze, ale arbiter nam wyraźnie nie pomógł - dodał Niedzielan.
Jagiellonia dzięki tej wygranej zapewniła sobie utrzymanie w ekstraklasie, zaś Ruch może stracić miejsce na podium, a tym samym przepustkę, aby zagrać w Lidze Europejskiej.
Niedzielan i Cionek nie przepadają za sobą od jesiennego meczu obu drużyn. Wówczas obrońca "Jagi" też ostro potraktował 31-letniego napastnika, ale wtedy źle na tym wyszedł, bo zirytowany Niedzielan strzelił trzy bramki. Dziś? - Nie mieliśmy dobrego dnia. Byliśmy za mało agresywni. To rywale nas bili po głowach i kopali po kostkach - przyznał człowiek biegający po boisku w specjalnej masce.
O ile pierwsza połowa w bokserskim liczeniu była na remis, o tyle początek drugiej "Niebiescy" zdecydowanie przespali. Po uderzeniu Jarosława Laty świetną interwencją popisał się Krzysztof Pilarz. Potem jeszcze w kilku sytuacjach gościom pomogło szczęście. Jednak w końcu przysnął Krzysztof Nykiel i po rzucie rożnym gola głową strzelił Andrius Skerla. Kwadrans od końca przerwy musiał upłynąć, nim chorzowianie się ocknęli. Dobrą zmianę dał Arkadiusz Piech. To on sprawił więcej problemów obronie Jagiellonii niż wszyscy jego koledzy razem wzięci.
Najładniejszą akcję gości przerwał jednak w niezrozumiały sposób sędzia. Piech urwał się z Arturem Sobiech. Mądrze dograł do partnera, a ten znalazł się w sytuacji sam na sam, kiedy arbiter użył gwizdka i dopatrzył się spalonego. Nikt na stadionie nie wiedział, o który moment chodziło. Powtórki telewizyjne też nie obroniły arbitra. - Nie zachwyciliśmy, ale sędzia też był w słabej formie - ocenił Ariel Jakubowski. To nie był jedyny błąd Piotra Siedleckiego. Popełnił ich zdecydowanie więcej. - Nie jestem człowiekiem, który płacze, ale arbiter nam wyraźnie nie pomógł - dodał Niedzielan.
Jagiellonia dzięki tej wygranej zapewniła sobie utrzymanie w ekstraklasie, zaś Ruch może stracić miejsce na podium, a tym samym przepustkę, aby zagrać w Lidze Europejskiej.
Polecane
Ekstraklasa