Jagiellonia - Ruch 0-1. Piech daje Ruchowi "pudło" ekstraklasy!
04.03.2012
Wydarzenie
Długie wybicie Michala Peskovicia i niezwykła szybkość Arkadiusza Piecha - oto recepta na zdobycie niezwykłej bramki. Bramkarz Ruchu mógłby spokojnie zapisać na swoim koncie asystę, gdyby piłki nie dotknął jeszcze interweniujący Thiago Cionek. Wydawało się, że niebezpieczeństwo zażegna dwóch obrońców Jagiellonii, ale obu wyprzedził Arkadiusz Piech i ku rozpaczy gospodarzy posłał piłkę do siatki.
Bohater
Bramkarz Ruchu. Jego podanie było kluczowe w akcji bramkowej. Poza tym Michal Pesković cały mecz bronił bardzo pewnie, a w 76. minucie zaimponował wszystkim obserwatorom. Wydawało się, że musi paść gol. Najpierw Słowak końcówkami palców wybił strzał głową Grzegorza Rasiaka, a jeszcze lepiej spisał się sekundę później, gdy "szczupakiem" dobijał Jan Pawłowski. Gospodarze nie potrafili uwierzyć, że piłka nie wpadła do siatki.
Rozczarowanie
Postawa Ruchu w pierwszej połowie. Chorzowianie rozpoczęli zbyt spokojnie, za mało agresywnie. Reprymenda w przerwie poskutkowała. Na drugą odsłonę wyszła już inna drużyna.
Co ciekawego
- Przed spotkaniem podziękowano za grę w "Jadze" Andriusowi Skerli, który żegna się z klubem z Białegostoku. Minutą ciszy uczczono także ofiary sobotniej katastrofy kolejowej na Śląsku.
- W zespole Ruchu od pierwszej minuty zagrał Marcin Malinowski, który odniósł kontuzję w pierwszym wiosennym meczu we Wrocławiu. Zabrakło zawieszonego na dwa mecze Gabora Straki.
Już na początku pierwszy sygnał ostrzegawczy dostali piłkarze z Cichej. Na połowie Ruchu z piłką zabrał się szybki Maciej Makuszewski. Skrzydłowy Jagiellonii uderzył mocno, ale piłkę odbił bramkarz "Niebieskich.
- Gra nie kleiła się Ruchowi w pierwszych 20 minutach, a efektem tego było to, że nie oddali do tego czasu strzału na bramkę. Gospodarze opanowali środek pola, a niewidoczny był Arkadiusz Piech, który pokazywany przez kamery, krzyknął w stronę sędziego asystenta: "Aaa! K... aut był!".
- W 22. minucie piłka wpadła do bramki Ruchu. Na szczęście dla chorzowian, Makuszewski był na minimalnym spalonym.
W jednej z akcji wychodzący do dośrodkowania Michal Pesković, staranował swojego kolegę z zespołu - Rafała Grodzickiego. Obrońca "Niebieskich" potrzebował pomocy medycznej.
- Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy dobrze pokazał się Marek Zieńczuk, który wyszedł sam na sam z Grzegorzem Sandomierskim, ale był na wyraźnym spalonym.
- W 42. minucie poprzeczka uratowała gości. Po wrzutce z autu, piłkę głową przedłużył Grzegorz Rasiak, a futbolówka po strzale Tomasza Frankowskiego zatrzymała się na poprzeczce. Powtórki pokazały, że rozgrywający 100. mecz w barwach Jagiellonii napastnik pomagał sobie ręką.
- Najlepszą okazję dla piłkarzy ze Śląska zmarnował w pierwszych 45 minutach Maciej Jankowski, który nieczysto uderzył piłkę i ta otarła się o boczną siatkę.
- Bardzo dobrze były zorganizowane linie obronne obu zespołów. Do przerwy sędzia odgwizdał aż osiem spalonych.
- Tuż po przerwie znów postraszył Makuszewski, a groźnie pod bramką gości zrobiło się po wrzucie z autu.
- Z powodu kontuzji boisko opuścił Łukasz Janoszka. W jego miejsce pojawił się Wojciech Grzyb.
- W Białymstoku gości wspierało 298 kibiców.
Długie wybicie Michala Peskovicia i niezwykła szybkość Arkadiusza Piecha - oto recepta na zdobycie niezwykłej bramki. Bramkarz Ruchu mógłby spokojnie zapisać na swoim koncie asystę, gdyby piłki nie dotknął jeszcze interweniujący Thiago Cionek. Wydawało się, że niebezpieczeństwo zażegna dwóch obrońców Jagiellonii, ale obu wyprzedził Arkadiusz Piech i ku rozpaczy gospodarzy posłał piłkę do siatki.
Bohater
Bramkarz Ruchu. Jego podanie było kluczowe w akcji bramkowej. Poza tym Michal Pesković cały mecz bronił bardzo pewnie, a w 76. minucie zaimponował wszystkim obserwatorom. Wydawało się, że musi paść gol. Najpierw Słowak końcówkami palców wybił strzał głową Grzegorza Rasiaka, a jeszcze lepiej spisał się sekundę później, gdy "szczupakiem" dobijał Jan Pawłowski. Gospodarze nie potrafili uwierzyć, że piłka nie wpadła do siatki.
Rozczarowanie
Postawa Ruchu w pierwszej połowie. Chorzowianie rozpoczęli zbyt spokojnie, za mało agresywnie. Reprymenda w przerwie poskutkowała. Na drugą odsłonę wyszła już inna drużyna.
Co ciekawego
- Przed spotkaniem podziękowano za grę w "Jadze" Andriusowi Skerli, który żegna się z klubem z Białegostoku. Minutą ciszy uczczono także ofiary sobotniej katastrofy kolejowej na Śląsku.
- W zespole Ruchu od pierwszej minuty zagrał Marcin Malinowski, który odniósł kontuzję w pierwszym wiosennym meczu we Wrocławiu. Zabrakło zawieszonego na dwa mecze Gabora Straki.
Już na początku pierwszy sygnał ostrzegawczy dostali piłkarze z Cichej. Na połowie Ruchu z piłką zabrał się szybki Maciej Makuszewski. Skrzydłowy Jagiellonii uderzył mocno, ale piłkę odbił bramkarz "Niebieskich.
- Gra nie kleiła się Ruchowi w pierwszych 20 minutach, a efektem tego było to, że nie oddali do tego czasu strzału na bramkę. Gospodarze opanowali środek pola, a niewidoczny był Arkadiusz Piech, który pokazywany przez kamery, krzyknął w stronę sędziego asystenta: "Aaa! K... aut był!".
- W 22. minucie piłka wpadła do bramki Ruchu. Na szczęście dla chorzowian, Makuszewski był na minimalnym spalonym.
W jednej z akcji wychodzący do dośrodkowania Michal Pesković, staranował swojego kolegę z zespołu - Rafała Grodzickiego. Obrońca "Niebieskich" potrzebował pomocy medycznej.
- Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy dobrze pokazał się Marek Zieńczuk, który wyszedł sam na sam z Grzegorzem Sandomierskim, ale był na wyraźnym spalonym.
- W 42. minucie poprzeczka uratowała gości. Po wrzutce z autu, piłkę głową przedłużył Grzegorz Rasiak, a futbolówka po strzale Tomasza Frankowskiego zatrzymała się na poprzeczce. Powtórki pokazały, że rozgrywający 100. mecz w barwach Jagiellonii napastnik pomagał sobie ręką.
- Najlepszą okazję dla piłkarzy ze Śląska zmarnował w pierwszych 45 minutach Maciej Jankowski, który nieczysto uderzył piłkę i ta otarła się o boczną siatkę.
- Bardzo dobrze były zorganizowane linie obronne obu zespołów. Do przerwy sędzia odgwizdał aż osiem spalonych.
- Tuż po przerwie znów postraszył Makuszewski, a groźnie pod bramką gości zrobiło się po wrzucie z autu.
- Z powodu kontuzji boisko opuścił Łukasz Janoszka. W jego miejsce pojawił się Wojciech Grzyb.
- W Białymstoku gości wspierało 298 kibiców.
Polecane
Ekstraklasa