Jagiellonia - Piast 2-0. Przyjezdni jeszcze na czasie zimowym
28.03.2010
Mimo otwartej gry z obu stron, dopiero po kwadransie doczekaliśmy się pierwszego celnego uderzenia. Od razu jednak był to cios, po którym Rafał Kwapisz znalazł się na kolanach. Znakomitą wrzutkę Jarosława Laty wykończył - ubiegając dwóch obrońców Piasta - Tomasz Frankowski. I chociaż "Franek" główkował w sam środek bramki, golkiper gości zachował się tak, jakby zapomniał o przestawieniu wskazówek na czas letni i myślami pozostał w szatni...
- Moment dekoncentracji zadecydował, że nie zdążyliśmy upilnować napastnika Jagiellonii. Jak do tej pory ciężko idzie nam konstruowanie akcji w środku pola - mówił w przerwie spotkania Kamil Glik, którego partnerzy z ataku dwa razy zagrozili "świątyni" Grzegorza Sandomierskiego. Po niezłych próbach Marcina Pietronia i Sławomira Szarego piłka nieznacznie mijała cel.
Tuż po zmianie stron na indywidualną akcję zdecydował się Kamil Wilczek. Najlepszy strzelec gliwiczan w tym roku poradził sobie z dwójką rywali i posłał futbolówkę tuż nad bramką "Jagi". W odpowiedzi Bruno huknął w poprzeczkę. W kolejnej sytuacji limit szczęścia "Piastunek" już się jednak wyczerpał. Znakomitym rajdem popisał się Kamil Grosicki, dokładnie dograł do Frankowskiego, a "Łowca bramek"... na leżąco dobił podopiecznych Ryszarda Wieczorka.
Goście razili bezradnością do tego stopnia, że Sebastian Olszar z metra nie potrafił zmniejszyć strat. Piłkarz Piasta źle ustawił stopę i... usłyszał od fanów białostocczan: "Dziękujemy!". - Przegraliśmy mecz, ale bitwa wciąż jest do wygrania - zaznaczył Jarosław Kaszowski.
- Moment dekoncentracji zadecydował, że nie zdążyliśmy upilnować napastnika Jagiellonii. Jak do tej pory ciężko idzie nam konstruowanie akcji w środku pola - mówił w przerwie spotkania Kamil Glik, którego partnerzy z ataku dwa razy zagrozili "świątyni" Grzegorza Sandomierskiego. Po niezłych próbach Marcina Pietronia i Sławomira Szarego piłka nieznacznie mijała cel.
Tuż po zmianie stron na indywidualną akcję zdecydował się Kamil Wilczek. Najlepszy strzelec gliwiczan w tym roku poradził sobie z dwójką rywali i posłał futbolówkę tuż nad bramką "Jagi". W odpowiedzi Bruno huknął w poprzeczkę. W kolejnej sytuacji limit szczęścia "Piastunek" już się jednak wyczerpał. Znakomitym rajdem popisał się Kamil Grosicki, dokładnie dograł do Frankowskiego, a "Łowca bramek"... na leżąco dobił podopiecznych Ryszarda Wieczorka.
Goście razili bezradnością do tego stopnia, że Sebastian Olszar z metra nie potrafił zmniejszyć strat. Piłkarz Piasta źle ustawił stopę i... usłyszał od fanów białostocczan: "Dziękujemy!". - Przegraliśmy mecz, ale bitwa wciąż jest do wygrania - zaznaczył Jarosław Kaszowski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów