Jagiellonia - Odra 2-1. Stachowiak nie uratował wodzisławian
01.08.2009
Znakomicie spotkanie mogli rozpocząć gospodarze, jednak Grosicki przegrał pojedynek ze Stachowiakiem. Później z każdą upływającą minutą coraz lepiej grała Odra. Niestety brakowało jej skuteczności. Najpierw o centymetry pomylił się Matulevicius, a następnie zbyt lekko głową z piątego metra uderzył Wodecki.
'Litwa" miał jeszcze jedną okazję. W bardzo trudnej sytuacji - będący między dwoma obrońcami - próbował lobować golkipera "Jagi" i akcja prawie zakończyła się powodzeniem. Piłka przeleciała obok słupka. Tuż przed przerwą wodzisławianie dopięli swego. Gola w debiucie strzelił Piechniak, ale duża w tym zasługa bramkarza z Białegostoku. Pomocnik Odry uderzył z 30 metrów w środek bramki, a Gikiewiczowi futbolówka przeleciała po rękawicach i mieliśmy bramkę do szatni.
W drugiej odsłonie gospodarze od razu rzucili się do ataku. Najpierw dwie fenomenalne interwencje Stachowiaka po strzale Frankowskiego i dobitce Grosickiego uchroniły wodzisławian przed utratą gola. Jednak chwile później fenomenalny strzał "Franka” w samo okienko z ostrego kata sprawił, że golkiper Odry nie miał żadnych szans.
Miejscowi nie osiedli na laurach i w dalszym ciągu nacierali. Obrońcom urwał się Grosicki i będąc oko w oko ze Stachowiakiem posłał piłkę obok niego, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Podopieczni Ryszarda Wieczorka próbowali wyrównać, ale brakowało im pomysłu. - Co z tego, że graliśmy dobrze, skoro wracamy do domu z pustymi rękami. Najważniejszy jest wynik, a nie styl - złościł się po spotkaniu pomocnik wodzisławian, Aleksander Kwiek. Jagiellonia zniwelowała stratę do Odry do siedmiu punktów. Przypomnijmy, ze klub z Białegostoku rozpoczął sezon z minus 10 "oczkami” za udział w korupcji.
<strong><a href="http://www.sportslaski.pl/live.php?id=189">
<font color="#ff0000">Przeczytaj relację: "minuta po minucie" ></font></a>
</strong>
'Litwa" miał jeszcze jedną okazję. W bardzo trudnej sytuacji - będący między dwoma obrońcami - próbował lobować golkipera "Jagi" i akcja prawie zakończyła się powodzeniem. Piłka przeleciała obok słupka. Tuż przed przerwą wodzisławianie dopięli swego. Gola w debiucie strzelił Piechniak, ale duża w tym zasługa bramkarza z Białegostoku. Pomocnik Odry uderzył z 30 metrów w środek bramki, a Gikiewiczowi futbolówka przeleciała po rękawicach i mieliśmy bramkę do szatni.
W drugiej odsłonie gospodarze od razu rzucili się do ataku. Najpierw dwie fenomenalne interwencje Stachowiaka po strzale Frankowskiego i dobitce Grosickiego uchroniły wodzisławian przed utratą gola. Jednak chwile później fenomenalny strzał "Franka” w samo okienko z ostrego kata sprawił, że golkiper Odry nie miał żadnych szans.
Miejscowi nie osiedli na laurach i w dalszym ciągu nacierali. Obrońcom urwał się Grosicki i będąc oko w oko ze Stachowiakiem posłał piłkę obok niego, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Podopieczni Ryszarda Wieczorka próbowali wyrównać, ale brakowało im pomysłu. - Co z tego, że graliśmy dobrze, skoro wracamy do domu z pustymi rękami. Najważniejszy jest wynik, a nie styl - złościł się po spotkaniu pomocnik wodzisławian, Aleksander Kwiek. Jagiellonia zniwelowała stratę do Odry do siedmiu punktów. Przypomnijmy, ze klub z Białegostoku rozpoczął sezon z minus 10 "oczkami” za udział w korupcji.
<strong><a href="http://www.sportslaski.pl/live.php?id=189">
<font color="#ff0000">Przeczytaj relację: "minuta po minucie" ></font></a>
</strong>
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów