"Jaga" nie dała szans bezradnemu wicemistrzowi!

05.11.2016
Brak wiary, polotu, zaangażowania w grę ofensywną oraz zero ryzyka - bardzo słabe spotkanie w wykonaniu Piasta, który od samego początku bronił bezbramkowego remisu. A Jagiellonia? Po prostu zrobiła swoje i wskoczyła na fotel lidera.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Wydarzenie

Koniec rundy jesiennej dla obu zespołów. Ekipa z Białegostoku na tym etapie rozgrywek ma na swoim koncie aż 30 punktów i tylko 10 straconych bramek. Dodatkowo "Jaga" ma w swoim składzie aktualnie najskuteczniejszego w zestawieniu kanadyjskim (bramki i asysty) zawodnika w Europie - Konstantina Vassiljeva! A Piast? Kończy rundę z 17 punktami i stosunkiem bramek 16 do 24! Najskuteczniejszymi zawodnikami "Niebiesko-Czerwonych" są Hebert, Szeliga oraz Zivec, którzy mają tylko po dwie bramki na swoich kontach.
 
Bohater

Kapitan Jagiellonii Białystok - Rafał Grzyb - rozegrał bardzo dobre spotkanie. Pomimo tego, że nie zdobył bramki, ani nie zaliczył asysty doświadczony pomocnik był jednym z wyróżniających się zawodników. Grzyb niepodzielnie rządził w środku pola, gdzie wyłączył z gry Masłowskiego i Murawskiego, którzy po prostu nie nadążali za pomocnikiem Jagiellonii. 
 
Rozczarowanie

Ustawienie na boisku i skład personalny Piasta zaskoczył wszystkich obserwatorów. Gliwiczanie zagrali bardzo defensywnie co zemściło się już w pierwszej połowie. Nominalny napastnik Josip Barisic - na boisku pojawił się dopiero na kwadrans przed końcem spotkania i nie wniósł nic w poczynania "Niebiesko-Czerwonych".
 
Co ciekawego?
 
- Michał Probierz do boju od pierwszej minuty posłał dokładnie tę samą jedenastkę co przed tygodniem. Zaś Radoslav Latal swoim zwyczajem zdecydował się na kilka zmian. Jedna wymuszona - poza osiemnastką znalazł się pauzujący za kartki Aleksandar Sedlar, którego zastąpił Uros Korun. Od początku zagrali także Bartosz Szeliga, Paweł Moskwik oraz Edvinas Girdvainis. Na ławce zasiedli natomiast Patrik Mraz, Martin Bukata oraz Josip Barisić.
 
- Od początku spotkania gospodarze rzucili się do ataku – czego wszyscy się spodziewali. Gliwiczanie jednak ze spokojem bronili dostępu do własnej bramki, mając za plecami świetnie dysponowanego Jakuba Szmatułe.
 
- Przewaga piłkarzy Jagielloni z czasem stawała się miażdżąca. „Niebiesko-Czerwoni” nastawieni głównie na defensywę, pierwszy celny strzał w światło bramki strzeżonej przez Kelemena oddali dopiero w 30. minucie za sprawą Zivca, który uderzył z dystansu.
 
- Po pierwszej części gry można powiedzieć, że Piast do Białegostoku przyjechał bronić bezbramkowego remisu. Gliwiczanie mieli problem żeby wyjść z własnej połowy, grali bez pomysłu, polotu oraz nie podejmowali żadnego ryzyka. Taka postawa zemściła się na nich i do szatni schodzili przegrywając 1:0 – co było najmniejszym możliwym wymiarem kary.
 
- Radosław Murawski ujrzał żółtą kartkę po faulu w środku pola i kapitan „Piastunek” nie zagra w kolejnym spotkaniu.
 
- Od początku drugiej połowy Piast nadal nie istnieje. Tym razem poprzeczka chroni Szmatułe od utraty drugiej bramki, a blisko trafienia po strzale z rzutu wolnego był Piotr Tomasik.
 
- Na kwadrans przed końcem Radoslav Latal dał sygnał do ataku wprowadzając Josipa Barisica, który zastąpił obrońcę – Girdvainisa. 

- Końcówka meczu i szansa na kontrę dla Piasta...ale do ataku ruszyło dwóch zawodników! Po chwili Frankowski podwyższa prowadzenie "Jagi"

- Piast przez całe spotkanie oddał tylko jeden celny strzał na bramkę, z którym bez problemu poradził sobie Kelemen. Dla porównania Jagiellonia w światło bramki strzeżonej przez Szmatułe strzelała aż dziewięć razy.
 
 
Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice 2:0 (1:0)
 
1:0 – Romanczuk, 34'
2:0 - Frankowski, 89'
 
Jagiellonia: Kelemen – Burliga (71. Chomczenowski), Runje, Gutieri, Tomasik - Romanczuk, Grzyb, Góralski, Frankowski - Vassiljev (88. Szymański), Cernych (78. Świderski).
 
Piast: Szmatuła – Girdvainis (76. Barisic), Korun, Pietrowski, Hebert  –  Murawski – Mokwa, Masłowski, Moskwik (66. Mraz), Zivec (60. Bukata) - Szeliga.
 
Żółte kartki: Murawski
 
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
 
Widzów: 9 000
 
 
autor: MG

Przeczytaj również