"Jacek Zieliński wniósł do szatni sporo poczucia humoru i optymizmu"
28.09.2012
Sultes pechowo rozpoczął przygodę w Ruchu. - Odniosłem ją w trakcie okresu przygotowawczego, co skomplikowało moją aklimatyzację w Chorzowie. Ale to już za mną! Fizycznie czuję się już lepiej, więc chcę wrócić do formy z ubiegłego sezonu - mówi Pavel, który odbudował się pod okiem nowego trenera, którego dobrze zna. Sultes razem z Jackiem Zielińskim pracował w Polonii Warszawa.
- Pavel to specyficzny zawodnik. Potrzebuje częstego grania, aby osiągnąć wysoką formę - tłumaczy szkoleniowiec, a zawodnik to potwierdza. - Już w Czechach tak mówiłem. Muszę grać, by ufać w swoje umiejętności. Dziś znów wierzę w siebie! Chcę w każdym kolejnym meczu udowadniać, że jestem dobrym piłkarzem - podkreśla.
Przy Konwiktorskiej grał nieźle, ale eksperci twierdzili, że każdego z zawodników Polonii stać było na więcej. Przeszkadzała im presja, którą generował Józef Wojciechowski. - Odkąd jestem w Chorzowie ani razu jeszcze nie odczułem, by nasz prezes nas krytykował publicznie, by zwiększał ciśnienie. Warunki do treningu też są lepsze niż w Warszawie - chwali Czech.
A presja ze strony kibiców? Kilka dni temu fani przy Cichej gwizdali, kiedy zawodnicy Ruchu kończyli pierwszą połowę spotkania z Zagłębiem. - Nie dziwię się, że gwizdali na nas po pierwszej połowie spotkania. Graliśmy słabo. Po przerwie pokazaliśmy, że mamy charakter i wygraliśmy. To nam pomogło - podkreśla Pavel Sultes.
Było to pierwsze zwycięstwo Ruchu pod wodzą Jacka Zielińskiego. - Nowy trener wniósł do szatni sporo poczucia humoru i optymizmu - odsłania kulisy Sultes. Pytanie, w jakim nastroju będą chorzowianie po dzisiejszym spotkaniu z Podbeskidziem?
- Pavel to specyficzny zawodnik. Potrzebuje częstego grania, aby osiągnąć wysoką formę - tłumaczy szkoleniowiec, a zawodnik to potwierdza. - Już w Czechach tak mówiłem. Muszę grać, by ufać w swoje umiejętności. Dziś znów wierzę w siebie! Chcę w każdym kolejnym meczu udowadniać, że jestem dobrym piłkarzem - podkreśla.
Przy Konwiktorskiej grał nieźle, ale eksperci twierdzili, że każdego z zawodników Polonii stać było na więcej. Przeszkadzała im presja, którą generował Józef Wojciechowski. - Odkąd jestem w Chorzowie ani razu jeszcze nie odczułem, by nasz prezes nas krytykował publicznie, by zwiększał ciśnienie. Warunki do treningu też są lepsze niż w Warszawie - chwali Czech.
A presja ze strony kibiców? Kilka dni temu fani przy Cichej gwizdali, kiedy zawodnicy Ruchu kończyli pierwszą połowę spotkania z Zagłębiem. - Nie dziwię się, że gwizdali na nas po pierwszej połowie spotkania. Graliśmy słabo. Po przerwie pokazaliśmy, że mamy charakter i wygraliśmy. To nam pomogło - podkreśla Pavel Sultes.
Było to pierwsze zwycięstwo Ruchu pod wodzą Jacka Zielińskiego. - Nowy trener wniósł do szatni sporo poczucia humoru i optymizmu - odsłania kulisy Sultes. Pytanie, w jakim nastroju będą chorzowianie po dzisiejszym spotkaniu z Podbeskidziem?
Polecane
Ekstraklasa