Jacek Zieliński: Sami skomplikowaliśmy sobie sytuację
06.05.2013
Wynik meczu z Piastem Gliwice - co oczywiste - nikogo przy Cichej nie zadowalał. - Mogliśmy być już w komfortowej sytuacji. Niestety. Przegraliśmy bardzo ważny mecz. Zagraliśmy po prostu słabo, ale nawet grając tak słabo nie można pozwolić na to, by prowadząc 1-0 dać sobie strzelić dwa gole - analizuje Jacek Zieliński, trener Ruchu Chorzów.
"Niebiescy" nie mogą cieszyć się komfortową sytuacją w tabeli. Mają obecnie zaledwie pięć punktów przewagi nad strefą spadkową. - Skomplikowaliśmy swoją sytuację i w dalszym ciągu musimy się bić o to, co mogło być już zrealizowane. Zdaję sobie sprawę, że mamy problem. Tak nieciekawie wyglądał drugi mecz z rzędu. Diagnozy tej postawy jednak nie podam - ucina szkoleniowiec śląskiego zespołu.
Ruch po przerwie musiał radzić sobie bez swojego najskuteczniejszego strzelca, który doznał urazu. - Maciej Jankowski został zmieniony, bo miał krwiaka. W przerwie ściągnięto mu z tego miejsca sporo krwi i umówiliśmy się, że pogra jeszcze do momentu, kiedy uzna, że już nie może. Przed zejściem zdążył jeszcze ustawić rzut wolny po którym padła bramka - wyjaśnia opiekun drużyny z Cichej.
- Przed meczem była motywacja i duże chęci. Czasem te chęci nie wychodzą jednak poza szatnię. Byliśmy jacyś "drzemnięci", a przeciwnik potrafił to wykorzystać. Najmniej winiłbym dzisiaj Kamińskiego. Musimy siąść i pogadać na temat tego wszystkiego, bo sytuacja robi się nieciekawa - puentuje trener drużyny 14-krotnych mistrzów Polski.
"Niebiescy" nie mogą cieszyć się komfortową sytuacją w tabeli. Mają obecnie zaledwie pięć punktów przewagi nad strefą spadkową. - Skomplikowaliśmy swoją sytuację i w dalszym ciągu musimy się bić o to, co mogło być już zrealizowane. Zdaję sobie sprawę, że mamy problem. Tak nieciekawie wyglądał drugi mecz z rzędu. Diagnozy tej postawy jednak nie podam - ucina szkoleniowiec śląskiego zespołu.
Ruch po przerwie musiał radzić sobie bez swojego najskuteczniejszego strzelca, który doznał urazu. - Maciej Jankowski został zmieniony, bo miał krwiaka. W przerwie ściągnięto mu z tego miejsca sporo krwi i umówiliśmy się, że pogra jeszcze do momentu, kiedy uzna, że już nie może. Przed zejściem zdążył jeszcze ustawić rzut wolny po którym padła bramka - wyjaśnia opiekun drużyny z Cichej.
- Przed meczem była motywacja i duże chęci. Czasem te chęci nie wychodzą jednak poza szatnię. Byliśmy jacyś "drzemnięci", a przeciwnik potrafił to wykorzystać. Najmniej winiłbym dzisiaj Kamińskiego. Musimy siąść i pogadać na temat tego wszystkiego, bo sytuacja robi się nieciekawa - puentuje trener drużyny 14-krotnych mistrzów Polski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów