- W drugiej połowie spotkania było dużo chaosu, niedokładności i nerwowości. Zrobił się ping-pong, piłka szła z jednej na drugą stronę - opisywał zwycięstwo nad Zagłębiem Lubin Jacek Zieliński.
Jacek Zieliński po zwycięstwie w Lubinie: To był mecz ping-ponga!
01.04.2013
Trener Ruchu po meczu z Zagłębiem nie ukrywał szczęścia. - Te trzy punkty były nam bardzo potrzebne, zwłaszcza w kontekście ostatnich meczów Podbeskidzia i Bełchatowa. To był horror, bo dwa razy goniliśmy wynik i wracaliśmy do gry. Chwała chłopakom za to, że grali do końca i w nagrodę mamy trzy bardzo ważne punkty - cieszył się trener Ruchu.
- Pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu, lepiej graliśmy w piłkę, a mimo to do przerwy przegrywaliśmy. W drugiej było dużo chaosu, niedokładności i nerwowości. Zrobił się ping-pong, piłka szła z jednej na drugą stronę. Paradoksalnie wyszliśmy na tym lepiej, ale długie minuty drugiej połowy nie wyglądały tak jakbyśmy chcieli. Popracujemy nad tym. Nie mieliśmy za dużo świat wielkanocnych, ale mamy przynajmniej w prezencie trzy punkty - zakończył opiekun "Niebieskich".
Z kolei Pavel Hapal za powód porażki uznał brak szczęścia, pomyłki sędziego oraz nieszczęśliwe kontuzje. - To był mecz jak na pierwszego kwietnia. Na początku prowadziliśmy, a na koniec przegraliśmy w doliczonym czasie. Mogło być jednak odwrotnie, bo powinna być czerwona kartka i rzut karny dla nas. Tymczasem później to my dostaliśmy "czerwo". Nie mogę być zadowolony z wyniku, ale muszę przyznać, że zawodnicy robili dużo na boisku. Druga połowa była bardzo dobra z naszej strony, stwarzaliśmy sytuacje, ale straciliśmy trzy bramki. Powodem tego mogło być to, że złapaliśmy dwie kontuzje. Trzeba było wymienić dwóch środkowych obrońców i to był już problem - przyznał szkoleniowiec Zagłębia.
- Pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu, lepiej graliśmy w piłkę, a mimo to do przerwy przegrywaliśmy. W drugiej było dużo chaosu, niedokładności i nerwowości. Zrobił się ping-pong, piłka szła z jednej na drugą stronę. Paradoksalnie wyszliśmy na tym lepiej, ale długie minuty drugiej połowy nie wyglądały tak jakbyśmy chcieli. Popracujemy nad tym. Nie mieliśmy za dużo świat wielkanocnych, ale mamy przynajmniej w prezencie trzy punkty - zakończył opiekun "Niebieskich".
Z kolei Pavel Hapal za powód porażki uznał brak szczęścia, pomyłki sędziego oraz nieszczęśliwe kontuzje. - To był mecz jak na pierwszego kwietnia. Na początku prowadziliśmy, a na koniec przegraliśmy w doliczonym czasie. Mogło być jednak odwrotnie, bo powinna być czerwona kartka i rzut karny dla nas. Tymczasem później to my dostaliśmy "czerwo". Nie mogę być zadowolony z wyniku, ale muszę przyznać, że zawodnicy robili dużo na boisku. Druga połowa była bardzo dobra z naszej strony, stwarzaliśmy sytuacje, ale straciliśmy trzy bramki. Powodem tego mogło być to, że złapaliśmy dwie kontuzje. Trzeba było wymienić dwóch środkowych obrońców i to był już problem - przyznał szkoleniowiec Zagłębia.
Polecane
Ekstraklasa